W co grają Donald Tusk i Lech Kaczyński?
Z jakich pobudek wynikała grudniowa oferta Donalda Tuska o utworzeniu PO-PiS? Czy rację ma Michał Karnowski, twierdząc, że przyczyną była emocjonalna reakcja Tuska na nieznane rozmiary nadchodzącego kryzysu? A może przyczyny są zupełnie inne, jak podejrzewa Piotr Zaremba, i mamy do czynienia z politycznym teatrem.
W grudniu podczas wspólnego lotu samolotem Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego ze strony premiera doszło do złożenia propozycji utworzenia PO-PiS. O sprawie jako pierwszy napisał DZIENNIK. Jednak późniejsze propozycje PiS wspólnego zmagania z kryzysem została przez Platformę odrzucona.
Jaki był cel i intencja propozycji Donalda Tuska oraz późniejszej odpowiedzi prezydenta? - pytają Michał Karnowski i Piotr Zaremba.
- W grudniu Tusk dowiaduje się, że Polskę kryzys uderzy dość mocno. Dużo mocniej, niż przewidywały pierwsze ekspertyzy - mówi Michał Karnowski. - Tusk mógł wówczas powiedzieć: Lechu, przejdźmy to razem - twierdzi. - Tusk jest człowiekiem i nie lekceważyłbym emocji - uzasadnia Karnowski.
- Mam wrażenie, że to było rozgrywane na zimno - twierdzi Zaremba. - Nawet jeśli był element szczerości, to z tyłu głowy była myśl: podejdziemy drugą stronę - ocenia.
Czy można podjerzewać, że władzy może być na rękę dzielenie się odpowiedzialnością za rządzenie w czasie kryzysu? Do dyskusji i komentarzy zapraszają publicyści.




























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!