• Jan Wróbel
    Wiem, że pisanie w DGP o artykule w DGP to jakby wożenie piasku na Saharę, ale… Mogło się zdarzyć, że przeoczyli państwo artykuł Patryka Słowika i Jakuba Styczyńskiego na temat „piramid finansowych” („Piramidy rosną pod »czujnym« okiem PiS”, Magazyn DGP z 7 września). Niepowetowana byłaby to strata. 
  • Jan Wróbel
    Obejrzałem oba "Dywizjony 303". Diabeł mnie podkusił… Ten tak zwany "angielski" jest filmem bardzo średnim, wystarczy powiedzieć, że nawet Dorociński gra nudno, deklamując i robiąc najbardziej oczywiste miny.
  • Jan Wróbel
    Krystyna Pawłowicz zachowała się suwerennie. Jej starcie z ministrem sprawiedliwości, było starciem pragmatycznego polityka, któremu potrzebny jest w SN swój człowiek, z politykiem mającym partyjno-personalną układankę w nosie.
  • Jan Wróbel
    K onflikty polityczne postrzegamy jako przeciąganie liny między Polakami a Obcymi. Takim uproszczeniem bardzo często kwitujemy wiele zawiłości naszej historii. Do takiej perspektywy przywykliśmy też dlatego, że zawiera prawdę.
  • Polacy
    W śród solidarnościowych opozycjonistów, dziś już ludzi w wieku co najmniej dojrzałym, widać wyraziste podziały. Kiedy dotyczą spraw politycznych, nie mogą dziwić, bo dlaczego mieliby oni myśleć to samo o sądach i Leszku Balcerowiczu, tylko dlatego, że kiedyś myśleli to samo o Czesławie Kiszczaku. A kiedy przybierają postać obelg czy pomówień, realista powie: "Nic nowego pod słońcem" (chociaż, pozwolą państwo na naiwny wtręt, niezmiennie serce mi się wtedy kraje).
  • Jan Wróbel
    Piotr Zaremba dokonał w DGP (wydanie z 3 sierpnia) bilansu działań Jacka Kurskiego w TVP. To bilans bardzo uczciwy, a zatem niekorzystny dla prezesa z Woronicza.
  • Jan Wróbel
    Szef MSW Joachim Brudziński, serdecznie wyrażający się o uczestnikach marszu ONR, tylko uwiarygodnił podnoszone od lat zarzuty o flircie PiS ze środowiskami nacjonalistycznymi.
  • Jan Wróbel
    Z perspektywy dzisiejszej mizerii humanistycznej trudno uwierzyć, że Henryk Sienkiewicz był pisarzem bardzo poczytnym. To bogactwo mowy polskiej, jej archaizowanie, swobodne przechodzenie od opisu dyskursu politycznego do krotochwili, gry słowne, a jakby było komuś mało, to i łacińskie wtręty sarmackich bohaterów Trylogii.
  • Jan Wróbel
    Spotkałem znajomego, zdarza się. Ćwierć wieku temu miał plan, aby partia polityczna, której był aktywistą, w pierwszym punkcie statutu i chyba programu zadeklarowała: „Istnieje Bóg Wszechmogący”. Z postanowieniem tym wiązały się przeróżne konsekwencje, także dla Wszechmogącego. Dziś mój dawny znajomy nie używa wobec polskiej prawicy innych słów niż nieparlamentarne. Gdyby teraz działał w jakiejś partii, to tylko w takiej, która program zaczynałaby od krótkiego: „PiS ma być w pierdlu, Jasna Góra na Madagaskar”.
  • Jan Wróbel
    "D wie Polski" to kusząca perspektywa. Z jednej strony Drużyna Permanentnego Alertu Narodowego, z drugiej Drużyna Obrońców Dorobku Transformacji, a pomiędzy nimi miotający się malkontenci dostrzegający słabości obu ekip – i szafa gra.