• Protest przed Pałacem Prezydenckim
    Prezydent wykonał zręczny ruch, który wbrew pozorom może posłużyć jego obozowi politycznemu, czyli partii rządzącej (choć jednocześnie wielu jej zwolennikom się nie spodoba i wywoła pomruki niezadowolenia). Oznacza bowiem wytrącenie z ręki wielu argumentów opozycji.
  • Krzysztof Jedlak
    Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym pozostaje w centrum uwagi – słusznie. Jest najbardziej radykalny – i kontrowersyjny – ze wszystkich, które dotyczą wymiaru sprawiedliwości. W obecnym kształcie jest po prostu nie do obrony, zwłaszcza w zakresie uprawnień przyznawanych ministrowi sprawiedliwości i jednocześnie prokuratorowi generalnemu. Widzą to nawet zwolennicy głębokich zmian w sądownictwie. To, mówiąc krótko, zgniłe jajo.
  • Najpierw Trybunał Konstytucyjny, później Krajowa Rada Sądownictwa, teraz Sąd Najwyższy. Sprawującym władzę nie można odmówić jednego: konsekwencji. Czy jest w tym coś więcej? Jak choćby prawdziwa wizja wymiaru sprawiedliwości, a zatem jakiś pełny, idealny jego obraz, który ma być urzeczywistniany? I o którym moglibyśmy (moglibyśmy?) rzeczowo, a nie tylko emocjonalnie rozmawiać w nadziei, że jedni drugich chcą wysłuchać?
  • Rozprawa przed TK
    Nie jestem pewien, czy jakikolwiek projekt polityczny, nawet bardzo ambitny albo w zamiarze wręcz rewolucyjny, uzasadnia tę stratę. I czy nawet z tego – politycznego – punktu widzenia strata rzeczywiście była konieczna. Nie wspominając już o tym, o czym politycy zwykle nie chcą pamiętać, że choćby i najsłuszniejsze cele nie przesłaniają metod.
  • Notowania na giełdzie
    Nikt nie ma wątpliwości, że amerykańska, japońska czy chińskie giełdy są z jakichś względów potrzebne tamtejszym gospodarkom. Brytyjczycy martwią się zaś, że brexit może zaszkodzić londyńskiemu City, które jest dla nich źródłem pieniędzy i wpływów. Pytanie, czy my potrzebujemy giełdy, byłoby więc chyba źle postawione. Chodzi raczej o to, jakiej i do czego. 
  • Krzysztof Jedlak
    Gdyby miejsce w hierarchii gatunków mierzyć pożytkami, które inni osiągają dzięki danym organizmom, a nie np. ich zdolnością do niszczenia i podboju, drzewa byłyby bardzo wysoko, może najwyżej. Może to one byłyby koroną stworzenia, a nie człowiek, który dzięki nim miał i ma najbardziej niezwykły, jaki można sobie wyobrazić, budulec, opał, żywność i źródło tysięcy substancji o wszelkich możliwych zastosowaniach, medycznych nie wyłączając. O walorach przyrodniczych i estetycznych drzew nie ma nawet co wspominać - pisze Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny "Dziennika Gazety Prawnej".
  • Angela Merkel
    Niemcy mają w Polsce raczej złą prasę. Nie chodzi nawet o historię, choć i ta czasem przypomina o sobie. I nawet nie o dość świeże wątki dotyczące nadwiślańskiego niemiecko-rosyjskiego kondominium w ramach UE. W czym zatem problem? Na przykład w tym, że ponoć większość polskich mediów jest w niemieckich rękach. I, zdaniem niektórych, uprawiają one niemiecką propagandę. Punkty zapalne dotyczą też gospodarki. Mniej się już mówi o wykupie polskiej ziemi, ale o ekonomicznym uzależnieniu – owszem.
  • Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki otwiera ranking DGP 50 najbardziej wpływowych ludzi w polskiej gospodarce. Za nim znalazła się minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Trzecie miejsce zaś przypadło zaś - to nie pomyłka - byłemu brytyjskiemu premierowi Davidowi Cameronowi. Więcej o rankingu w komentarzu redaktora naczelnego DGP.
  • Pięciozotłotówka
    Na emeryturze mamy odzyskać to, co nam zapisano na kontach i subkontach. Czy odzyskamy oraz w jakiej części, nie jest jednak wcale przesądzone. Nie wiemy, jak za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będzie funkcjonował system emerytalny. I czy wspomniane zapisy będą jeszcze istnieć oraz jakie będą mieć znaczenie. Te wszystkie zastrzeżenia dotyczą też oczywiście skutków planowanego przeniesienia 25 proc. aktywów OFE do ZUS.
  • Blokada mównicy w Sejmie
    Prof. Czesław Znamierowski pisał kiedyś w "Szkoła prawa. Rozważania o państwie", że władza powinna dbać o państwo tak, jak jeździec dba o swego jedynego wierzchowca, bez którego nie jest przecież sobą i nie może dotrzeć do żadnego celu. Ujmując rzecz szerzej: wszyscy politycy winni dbać o państwo tak, jak o swojego jedynego, drogocennego wierzchowca. Tymczasem zachowują się niekiedy jak handlarze końmi na jarmarku w Skaryszewie, ubijający targu z włoskimi rzeźnikami. Tylko stawka, o którą chodzi, jest inna.