• Notowania na giełdzie
    Nikt nie ma wątpliwości, że amerykańska, japońska czy chińskie giełdy są z jakichś względów potrzebne tamtejszym gospodarkom. Brytyjczycy martwią się zaś, że brexit może zaszkodzić londyńskiemu City, które jest dla nich źródłem pieniędzy i wpływów. Pytanie, czy my potrzebujemy giełdy, byłoby więc chyba źle postawione. Chodzi raczej o to, jakiej i do czego. 
  • Krzysztof Jedlak
    Gdyby miejsce w hierarchii gatunków mierzyć pożytkami, które inni osiągają dzięki danym organizmom, a nie np. ich zdolnością do niszczenia i podboju, drzewa byłyby bardzo wysoko, może najwyżej. Może to one byłyby koroną stworzenia, a nie człowiek, który dzięki nim miał i ma najbardziej niezwykły, jaki można sobie wyobrazić, budulec, opał, żywność i źródło tysięcy substancji o wszelkich możliwych zastosowaniach, medycznych nie wyłączając. O walorach przyrodniczych i estetycznych drzew nie ma nawet co wspominać - pisze Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny "Dziennika Gazety Prawnej".
  • Angela Merkel
    Niemcy mają w Polsce raczej złą prasę. Nie chodzi nawet o historię, choć i ta czasem przypomina o sobie. I nawet nie o dość świeże wątki dotyczące nadwiślańskiego niemiecko-rosyjskiego kondominium w ramach UE. W czym zatem problem? Na przykład w tym, że ponoć większość polskich mediów jest w niemieckich rękach. I, zdaniem niektórych, uprawiają one niemiecką propagandę. Punkty zapalne dotyczą też gospodarki. Mniej się już mówi o wykupie polskiej ziemi, ale o ekonomicznym uzależnieniu – owszem.
  • Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki otwiera ranking DGP 50 najbardziej wpływowych ludzi w polskiej gospodarce. Za nim znalazła się minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Trzecie miejsce zaś przypadło zaś - to nie pomyłka - byłemu brytyjskiemu premierowi Davidowi Cameronowi. Więcej o rankingu w komentarzu redaktora naczelnego DGP.
  • Pięciozotłotówka
    Na emeryturze mamy odzyskać to, co nam zapisano na kontach i subkontach. Czy odzyskamy oraz w jakiej części, nie jest jednak wcale przesądzone. Nie wiemy, jak za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będzie funkcjonował system emerytalny. I czy wspomniane zapisy będą jeszcze istnieć oraz jakie będą mieć znaczenie. Te wszystkie zastrzeżenia dotyczą też oczywiście skutków planowanego przeniesienia 25 proc. aktywów OFE do ZUS.
  • Blokada mównicy w Sejmie
    Prof. Czesław Znamierowski pisał kiedyś w "Szkoła prawa. Rozważania o państwie", że władza powinna dbać o państwo tak, jak jeździec dba o swego jedynego wierzchowca, bez którego nie jest przecież sobą i nie może dotrzeć do żadnego celu. Ujmując rzecz szerzej: wszyscy politycy winni dbać o państwo tak, jak o swojego jedynego, drogocennego wierzchowca. Tymczasem zachowują się niekiedy jak handlarze końmi na jarmarku w Skaryszewie, ubijający targu z włoskimi rzeźnikami. Tylko stawka, o którą chodzi, jest inna.
  • Premier Beata Szydło na pokładzie rządowego embraera 175
    W miniony wtorek nasz dziennikarz wrócił z podróży do Londynu, w której towarzyszył m.in. pani premier. Poza informacjami o bardzo ważnych konsultacjach międzyrządowych przywiózł coś jeszcze. Gorzką refleksję. Otóż, obojętnie jak to ujmiemy, musimy przyznać, że w gruncie rzeczy wciąż jesteśmy na bakier ze zdrowym rozsądkiem. I to w tak istotnej kwestii, jak bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie i ich gości. Mimo najtragiczniejszych, jakie można sobie wyobrazić, i wciąż świeżych doświadczeń, o których nie sposób nie pamiętać.
  • Plik polskich banknotów
    Pomysł nie jest nowy. I nie jest zły. O jednolitym podatku zamiast kilku danin (PIT i składki na ZUS oraz NFZ) mówił m.in. Mateusz Szczurek, minister finansów w poprzednim rządzie. A sama koncepcja jest jeszcze starsza. Teraz jest mozolnie przekuwana na projekt ustawy. Nie wiadomo, kiedy zostanie ujawniony. Do tego czasu debata na temat kluczowej dla większości obywateli zmiany w systemie podatkowym przypomina błądzenie we mgle - zauważa redaktor naczelny DGP Krzysztof Jedlak.
  • Big Ben widziany przez brytyjską flagę
    Niektórzy roztaczają wizję Armagedonu. Inni mówią o potężnym ciosie dla Wielkiej Brytanii, Europy, Zachodu, może dla świata. Apelują o rozsądek, wspierając eurozwolenników (niekoniecznie euroentuzjastów) z Wysp. Nieliczni sugerują, że nic wielkiego w gruncie rzeczy się nie wydarzy (w każdym razie nie musi), a najrzadziej wspomina się o pozytywnym impulsie dla Wielkiej Brytanii i być może – paradoksalnie – dla Unii Europejskiej.
  • Krzysztof Jedlak
    Początek roku na światowych giełdach i rynkach finansowych wypadł fatalnie, dla niektórych – najgorzej w historii. Przypomniał o tym, co się działo po załamaniu koniunktury wiosną 2000 r., w styczniu 2008 r i w 2009 r.