Premier i minister skarbu ogłosili, że w ciągu czterech lat sprzedadzą udziały aż w 740 spółkach. W rękach państwa zostanie zaledwie 25 firm.
Z 740 spółek jedynie 19 wyląduje na warszawskim parkiecie. Będą to między innymi PLL LOT, PKP Intercity, PKP Cargo i Bank Gospodarki Żywnościowej. Ten pomysł krytykuje opozycja - PiS uważa, że prywatyzacja przez giełdę jest gwarancją uczciwości.
Zapadła też decyzja o sprzedaży części udziałów PKO BP. Ale wciąż nie wiadomo, ilu i na jakich zasadach akcje trafią do prywatnych inwestorów. "Na pewno nie będzie żadnego inwestora strategicznego, tylko akcjonariat rozproszony" - mówi minister skarbu Aleksander Grad. "Jesteśmy skłonni przyjąć model taki, jak w PKN Orlen, czyli udział Skarbu Państwa w kapitale banku blisko 30 procent" - tłumaczy.
Według Aleksandra Grada, przychody z prywatyzacji wyniosą w ciągu czterech lat około 30 miliardów złotych. Donald Tusk tłumaczy, że pieniądze te mogą być wykorzystane na obniżenie długu publicznego, zmniejszanie deficytu oraz finansowanie projektów reprywatyzacyjnych i edukacyjnych.
Nie przekonuje to PiS, które zwołało konferencję prasową pod hasłem: "POsezonowa wyprzedaż majątku skarbu państwa". Partia Jarosława Kaczyńskiego nie zostawia na rządzie suchej nitki.
"Rzucenie na rynek takiej liczby ofert spowoduje, że licytowane spółki będą tanie. Wielka podaż obniża bowiem ceny. Straci na tym Skarb Państwa, a pośrednio również Polacy" - oskarża Marek Suski z PiS.
Zastrzeżenia opozycji budzi też prywatyzacja Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, w którym deponowane są pieniądze pochodzące z rynku finansowego. Aleksandra Natalii-Świat z PiS twierdzi, że gdy Depozyt przejdzie w ręce prywatnych inwestorów, nigdy już nie będzie obniżał ceny usług. "To podniesie koszty Otwartym Funduszom Emerytalnym, a przez to stracą emeryci" - uważa Natalii-Świat.
PiS oskarżył też rząd o pochopną decyzję o sprzedaży sektora energetycznego. Zdaniem posłów opozycji, sprzedanie takich grup jak Enea, Polska Grupa Energetyczna czy Tauron, zagrozi bezpieczeństwu Polski. PiS boi się, że rynek dystrybucji prądem trafi w obce ręce.
Myślę, że chyba o to wszystkim tak naprawdę chodzi o uwolnienie rynku. "Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu" a mi po prostu nie bardzo się uśmiecha mieć opiekuna.