Jak podaje TVN24, taki email powinien od razu wzbudzić czujność adresata, choćby dlatego, że roi się w nim od literówek i błędów. Jednak ci, ktorzy nie zwrócą na to uwagi, mogą stracić pieniądze.
W mailu złodziej prosi o weryfikację danych. Podaje odnośnik, który prowadzi na spreparowaną przez niego stronę internetową. Tam widnieje prośba o podanie identyfikatora i hasła.
"Nigdy nie weryfikujemy danych w taki sposób" - mówi TVN24 rzecznik PKO BP Tomasz Fill. Klienci, którzy dostaną podejrzanego emaila, powinni skontaktować się z bankiem i wyjaśnić sprawę.