Wydaje się, że po godzinie 10 złoty osiągnął swój szczyt słabości, ale nikt nie wie na jak długo.
O godzinie 11 euro kosztowało 4,59, dolar - 3,57, a frank szwajcarski - 3,07 zł. - Uspokojenia złotego nie należy spodziewać się szybko. Nie jest wyjątkiem i zachowuje się chwiejnie, podobnie jak waluty innych krajów naszego regionu. Różnice w jego kursie nawet w krótkim czasie mogą dochodzić do kilkunastu groszy" - mówi "WSJ Polska" Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy.
Zdaniem Kalisza, jednoznacznego rozwiązania tej sytuacji nie ma. Można dawać różne rady, tylko niewiele z nich wynika. Rynek jest mało płynny. Z jednej strony mamy znaczną wyprzedaż złotego, z drugiej niewielu eksporterów sprzedaje euro. Zapowiedzi rządu o sprzedaży walut na rynku mogą wzmocnić polską walutę, ale znacznych wahań jego kursu nie da się uniknąć.
Według specjalisty X-Trade Brokers DM, żadne działania zewnętrzne nie pomogą i rynek sam musi wrócić do równowagi. "Inwestorzy wciąż reagują emocjonalnie, choć już nie tak intensywnie, jak w poprzednich dniach. W nadchodzących dniach, a nawet tygodniach, będziemy mieli do czynienia z zamykaniem krótkich pozycji i szybkiego korygowania zmian z ostatniego okresu" - mówi Marcin Kiepas.
Złoty pozostanie rozchwiany i nie wykluczone, że w tym roku będzie kosztował, zarówno 3,50 zł, jak i 2,50 zł - powiedział WSJ Polska Piotr Bielski ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem całkiem prawdopodobne jest, że tę drugą liczbę złoty osiągnie w drugiej połowie roku.
"Program schłodzenia polskiej gospodarki ogłoszony w ostatnich dniach przez rząd Donalda Tuska najprawdopodobniej przyspieszył gwałtowny spadek kursu złotego. Brak inwestycji budżetowych oznacza, że nie zasilą nas miliardy euro z unijnej kasy". http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20090210&id=po02.txt