Ponad 90 tysięcy osób czeka wkrótce bolesne przebudzenie z kredytowego snu. Ich długi przekraczają 8 miliardów i rosną. Teraz jednak to się kończy, bo nowych kredytów nie ma - podaje "Puls Biznesu".
jeszcze kilka lat temu odsetek ludzi biorących pożyczki w wielu bankach nie przekraczał 6 procent. Dziś to trzy razy tyle. A w tych instytucjach, które dają szybkie kredyty takich klientów jest jeszcze więcej. Długi tych samych osób sprzedają firmom windykacyjnym także operatorzy kablowi, czy telefoniczni.
"Nie mówmy o multikredytobiorcach, lecz o multidłużnikach. Kredyt to tylko jedna z wierzytelności, wcale nie największa. Łańcuch zobowiązań jest bardzo długi i obejmuje nie tylko instytucje, jak dostawców usług masowych, ale prywatne firmy pożyczkowe, krewnych, znajomych, sąsiadów" - mówi "Pulsowi Biznesu" Krzysztof Matela, szef szef EGB Investment.
Co Ty opowaidasz? na utrzymanie rodziny bierze się kilka kredytów? To trzeba być chyba niespełna rozumu! Bierze się kredyty na palzmowe telewizory i na inne duperele, na komunie a nawet na prezenty świąteczne, "żeby dzieciom przykro nie było". Ludzie dzisiaj wszystko muszą mieć, czy ich stać, czy nie! a potem tragedia.