Były premier, jeden z najbardziej znanych szefów banków, przyjaciel i mentor Donalda Tuska, Jan Krzysztof Bielecki, zdecydował się odejść ze stanowiska, które dawało mu zarobki rzędu kilkuset tysięcy złotych miesięcznie.
Nie wiadomo, jakie były powody tej decyzji. Według gazety.pl, Bieleckiego do odejścia mogła skłonić walka o kontrolę nad bankiem, jaką toczył z nim od kilkunastu miesięcy jego najbliższy współpracownik Luigi Lovaglio.
Ale nie od dziś mówi się, że Bielecki może planować powrót do polityki. Były premier przyznał niedawno w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", że rozważa taką możliwość. Człowiek, który przez sześć ostatnich lat kierował bankiem obsługującym pięć milionów klientów, jest także przyjacielem i doradcą premiera Donalda Tuska. Mówi się, że szef rządu regularnie spotyka się z Bieleckim, by radzić się go w wielu bieżących sprawach. To on właśnie, jak się mówi, po wybuchu afery hazardowej miał zasugerować Tuskowi odwołanie wicepremiera Grzegorza Schetyny.
Bielecki ma odejść ze stanowiska z dniem 11 stycznia 2010 roku, czyli na kilka miesięcy przed końcem kadencji całego zarządu.
Co dalej z Bieleckim?
Szef klubu PO Grzegorz Schetyna nie sądzi, by odejście Jana Krzysztofa Bieleckiego z funkcji prezesa Pekao S.A. wynikało "z jakiegoś politycznego podtekstu". Według Schetyny, w tej chwili decyzja Bieleckiego nie będzie miała wpływu na politykę, a jak będzie w przyszłości, dopiero zobaczymy.
Schetyna powiedział w TVN24, że nie zna powodów rezygnacji byłego premiera z pracy w zarządzie Pekao S.A. "To tajemnice korporacji, włoskiego banku, także zostawiam to sektorowi bankowemu" - dodał.
Szef klubu PO nie sądzi, by decyzja o odejściu Bieleckiego z banku miała jakiś wpływ na politykę. "Czy będzie miało (wpływ) w przyszłości, to zobaczymy. Nie sądzę, by ta dzisiejsza decyzja wynikała z jakiegoś politycznego podtekstu" - powiedział.
Pytany, czy Bielecki będzie kandydatem na lidera partii bądź rządu odpowiedział: "Nie jest członkiem PO, dotychczas zajmował się wielkim biznesem, dzisiaj to dobre pytanie do Jana Krzysztofa Bieleckiego".
Inny polityk PO Rafał Grupiński powiedział, że nic o tym nie wie, aby ktokolwiek chciał "zagospodarowywać" Bieleckiego. "Zresztą on od kilkunastu lat jest związany z biznesem, bankowością, nic nie wiem o tym, aby chciał wracać do polityki" - powiedział.
Bielecki - człowiek z przeszłością
Od końca 1980 r. Jan Krzysztof Bielecki był ekspertem ekonomicznym NSZZ "Solidarność". W stanie wojennym działał w podziemnych strukturach związku. W 1989 r. był jednym z założycieli Gdańskiego Towarzystwa Społeczno-Gospodarczego Kongres Liberałów. Od lutego 1990 r. zajmował miejsce w Prezydium Kongresu Liberalno-Demokratycznego.
Od kwietnia 1994 r. był członkiem Unii Wolności - po połączeniu się UD i KLD, a w latach 1989 - 1993 posłem. W grudniu 1990 r. został powołany na urząd premiera. Po wyborach w październiku 1991 r. złożył dymisję. W rządzie Hanny Suchockiej był ministrem ds. integracji europejskiej i pomocy zagranicznej. W grudniu 1993 r. został przedstawicielem Polski w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, a w październiku 2003 r. objął funkcję prezesa w banku Pekao S.A..
[artykul z N.P. - 24 listopada 2009] cz.I Jesteśmy zieloną wyspą na morzu recesji - chwalili się premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski, występując na tle krwawej recesyjnej mapy a zielonym punktem. Inne państwa Unii Europejskiej źle się rządziły, Polska rządzona była dobrze i dlatego ma wzrost gospodarczy. - słyszeliśmy z telewizorów. Co prawda jest to wzrost gospodarczy nieduży, ci którzy rządowi źle życzą, mówią ,że na granicy blędu statystycznego i być może - sugerują - naprawdę wzrostu żadnego nie ma, ale trudno zaprzeczyć (na papierze) w porównaniu z innymi nieudolnymi europejskimi rządami nasz rząd odniósł niewątpliwy sukces. U nich czerwono, u nas zielono - proszę bardzo, odsłaniali mapę. cdn.