W Hiszpanii pogoda zawsze jest ładna, może z wyjątkiem północy kraju. Tam też najwięcej pada. Problem pojawia się jednak latem, kiedy temperatura nierzadko przekracza 40 stopni Celcjusza, co jest szczególnie uciążliwe dla pracujących na świeżym powietrzu. Komu jednak upały niestraszne, pracując w Hiszpanii, będzie czuł się dobrze. Polacy są tu przyjmowani z sympatią. Lokalni pracodawcy cenią polską pracowitość oraz... czystość.
Przy biurku po znajomości
A o pracodawcę nietrudno. Możliwości jest wiele. Najwięcej miejsc pracy jest w budownictwie i przy sprzątaniu domów i biur. Sporo jest też ofert pracy w sklepach, poszukiwane są opiekunki do dzieci lub osób starszych, ochroniarze w dyskotekach. Bardzo bogaty jest rynek pracy sezonowej - przy zbiorach owoców oraz w sektorze turystycznym.
Najlepiej oczywiście przyjechać do kogoś znajomego, kto pomoże nam odnaleźć się w nowym miejscu. Kto nie ma takiej możliwości, sporo informacji znajdzie na miejscu, w polskich sklepach i kościołach. Tylko że ich wiarygodność trzeba będzie przetestować już osobiście.
Inaczej wygląda sytuacja osób, które chcą pracować umysłowo - lepiej nie ryzykować poszukiwań na miejscu, bo może to zająć wiele miesięcy. Bez znajomości, które są tutaj bardzo cenione, trudno, choć nie jest to niemożliwe, znaleźć zatrudnienie przy biurku.
Bez języka na Ibizie
Hiszpanie rzadko mówią po angielsku i choćby podstawowa znajomość hiszpańskiego jest niezbędna, by zacząć pracę. Wyjątek stanowi praca w barach i hotelach, a nawet sklepach w regionach nastawionych na zagranicznych turystów, jak Majorka, Ibiza, Costa Brava, Costa del Sol. Tam często wystarcza angielski lub niemiecki, najlepiej obydwa te języki. Czasem zdarzają się nawet oferty specjalnie dla Polaków do obsługi turystów znad Wisły. Jednak w każdej innej sytuacji bez hiszpańskiego ani rusz.
Oszczędzanie nie tu
Pracując w Hiszpanii, nie należy nastawiać się na przywiezienie do domu fortuny. Mężczyzna zarobi na budowie brutto miesięcznie 1 - 1,4 tys. euro, przy czym górny pułap udaje się osiągnąć głównie dzięki nadgodzinom. Kobieta zarobi mniej - od 600 do 1 tys. euro. Najbardziej popłatne jest sprzątanie na godziny kilku, a nawet kilkunastu mieszkań tygodniowo. Stawka godzinowa wynosi 8 euro brutto. A koszty utrzymania potrafią uderzyć po kieszeni:
- wynajęcie 3-pokojowego mieszkania to minimum 700 euro miesięcznie (nie obejdzie się bez współlokatorów),
- opłaty za wodę, gaz, prąd - 50 euro na osobę,
- jedzenie - minimum 150 - 200 euro na osobę,
- metro - od 50 euro w górę (w zależności od strefy).
Kiedy zechcemy wybrać się na dyskotekę, musimy się liczyć z wydatkiem kilkudziesięciu euro na osobę. Spokojniejsza rozrywka - kino - jest znacząco tańsza. Bilet kosztuje około 7 euro. Musimy jednak pamiętać, że filmy w kinach są dubbingowane (ale można to potraktować jako wprawkę językową).
Na sjestę i plotki
W pracy czeka kilka niespodzianek. Przede wszystkim dodatkowe wypłaty w czerwcu i w grudniu. To ważna informacja dla osób, które interesuje wynagrodzenie w skali roku - by poznać stawkę miesięczną, należy je podzielić nie przez 12, a 14. Poza tym wiele firm ma w wakacje tzw. intensywny dzień pracy, czyli od 8 do 15. Takie same godziny obowiązują w wielu miejscach w piątki. W pozostałe dni praca trwa teoretycznie od 9 do 19, a praktycznie często do 20.30. Jednak w ciągu dnia jest aż dwugodzinna przerwa na lunch.
Sjesta jest rygorystycznie przestrzegana. Obecność na obiedzie jest kulturowo obowiązkowa, gdyż Hiszpanie bardzo sobie cenią wspólne posiłki. Traktują je jako okazję do nawiązywania kontaktów, luźnych rozmów i plotek (a uwielbiają plotkować!). W konsekwencji w godzinach 14 - 16 w Hiszpanii zazwyczaj nic nie można załatwić, bo wszyscy jedzą obiad.
W biurach wspólnym posiłkiem są też śniadania. Ponieważ w hiszpańskiej kulturze śniadanie jest malutkie (najczęściej kawa z drożdżowką albo tostem), nie trwa długo, ale daje możliwość omówienia np. wyników wczorajszego meczu. To jednak przede wszystkim miły początek dnia.
Co to znaczy jutro?
Przyjeżdżając do pracy do Hiszpanii, musimy się liczyć z różnicami kulturowymi. Na początku trudno je zaakceptować, jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić. Znane wszystkim pojęcie "manana" wcale nie jest mitem. Mimo że dosłownie znaczy "jutro", małe są szanse, że rzeczywiście dotyczy jutra. Najtrafniejszym tłumaczeniem, co ktoś ma na myśli, mówiąc, że zrobi coś manana, jest: "Tak, jestem gotowy to dla ciebie zrobić, ale zupełnie nie wiem, kiedy mi się uda". Musimy się też przyzwyczaić do pewnego przesunięcia czasowego. Jeśli ktoś obiecuje nam coś rano, nie spodziewajmy się tego o 9, a raczej około 13 - 14. Konsekwencją swobodnego stosunku do czasu jest niepunktualność. Nawet godzinne spóźnienie nikogo nie dziwi.
Co miłe, w Hiszpanii bardzo rzadko stosuje się formę pan/pani, wszyscy są ze sobą na ty. Wszyscy też interesują się wzajemnie swoimi rodzinami i nic nie może przeszkodzić w oglądaniu zdjęć nowo narodzonego dziecka koleżanki z pracy. Ale wyjazd do Hiszpanii, nawet jeśli nie pozwoli nam na zarobienie pieniędzy na resztę życia, z pewnością jest szansą na wspaniałą przygodę z ludźmi, którzy jak nikt inny kochają życie i jego codzienne uroki.
Mieszkam w Hiszpaii i niezgadzam sie z tym ze Hiszpaia jest drogim krajem. Jedzenie jest bardzo tanie, jesli codzi o wynajem miszkania to przciez nie trzeba od razu wynajmowac 3 pokojowego mieszkania (duza lazienka, kuchnia i duzy pokoj 300 euro, zarobki okolo 1000 euro) Co do pogody to tez sie nie zgadzam poniewaz w zimie jest bardzo zimna na poludniu i snieznie latem jest upal to fakt :) Bilt do kina kosztuje 5 euro a piwko ok 1,50 i tapa za darmo ale tylko w Granadzie. Aha i forma grzecznosciowa Pan Pani jest jaknajbardziej mile widziana i nie mozna sie do starszych zwracac na ty bo to niegrzecznie i hiszpanie sa punktualni co moge stwierdzic po mojej szkole Profesorowie zawsze sa na czas. To byloby na tyle Pozdrawiam!