Jak dowiedli naukowcy z McLean Hospital, to właśnie panie bardziej skłonne odrzucać nieatrakcyjnie wyglądające dzieci niż mężczyźni. Badacze interpretują to na ewolucyjną modłę: ewolucja ugruntowała w nich potrzebę inwestowania ograniczonych zasobów w wychowanie zdrowego potomstwa.
SZOKUJĄCE WYNIKI
Amerykańscy badacze szpitala powiązanego z Uniwersytetem Harvarda postanowili sprawdzić, czy walory estetyczne dziecka mogą wpływać na to, jak wiele trudu rodzic włoży w jego wychowanie. Podsunęli badanym 80 zdjęć niemowląt, z czego 50 przedstawiało zdrowe, a pozostałe - chore dzieci. Badani (13 mężczyzn i 14 kobiet) mogli wydłużać bądź skracać czas ekspozycji danej fotografii. Po ich obejrzeniu zostali poproszeni o ocenę atrakcyjności maluchów.
Badania wykazały, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety w równym stopniu wydłużali czas oglądania zdjęć zdrowych dzieci. Panie oceniły je jako bardziej atrakcyjne, niż panowie. Ale płeć piękna była bardziej wrażliwa zarówno na atrakcyjność, jak i nieatrakcyjność maluchów. W ocenie kobiet chore dzieci były mniej atrakcyjne, niż w ocenie panów. Panie bardziej skracały też czas oglądanie chorych dzieci.
> czytaj dalej
Oczywista bzdura! Kolejny przykład na to, naukowcy mają tendencję robienia badań dla samego robienia badań albo po to, żeby pisać tzw. prace naukowe i zdobywać tytuły naukowe. Ja osobiście znam kilka matek, które posiadają nie zbyt urodziwe w moim przekonaniu dzieci a nawet niektóre z nich są niezbyt rozgarnięte, i te matki są w nich rozkochane. Kiedyś może i by mnie to dziwiło ale odkąd mam własne dziecko, które także nie jest ideałem, patrzę na jego rozwój i mam wrażenie, że każdego dnia kocham je coraz bardziej. A to, że zdarzają się matki, które porzucają dzieci wynika z jakichś uwarunkowań psychicznych. Uogólnianie tego na cały matczyny rodzaj jest grubą przesadą i dowodem na ignorancję i nierzetelność naukowców.