Po trzech latach przerwy Maciej Maleńczuk przypomina o istnieniu Homo Twist albumem "Matematyk". Nie ma wątpliwości, że zniknięcie z mediów w ostatnim czasie coraz lepiej wpływa na kreatywność tego artysty.
Na pewno dla wielu Maleńczuk już dawno się skończył - dla jednych jako artysta undergroundowy, a dla drugich jako gwiazda muzyki pop. Bo też jak długo można bazować na micie ulicznika i jednocześnie sprzedawać się w kolorowych pismach i programach telewizyjnych? Do tego jego ostanie projekty - począwszy od średniowiecznych pieśni religijnych "Cantigas de Santa Maria", przez koleżeński duet z Wojciechem Waglewskim, a skończywszy na najnowszym pomyśle na odrodzenie idei dancingów z Psychodancingiem - raczej budzą skrajne reakcje niż ogólny entuzjazm. Na szczęście, jak tłumaczy Maleńczuk w tytułowym utworze z najnowszej płyty, nie jest ani matematykiem, który tylko rachuje zyski z kolejnych przedsięwzięć, ani muzykiem, który myśli o popularności i nagrywaniu kolejnych takich samych płyt, ani od czasu do czasu niezłym poetą, tylko artystą, który odrzuca wszelkie schematy i wciąż szuka nowego natchnienia.
Tym razem Maleńczuk powraca do swoich fascynacji hardrockowych, ciężkiego gitarowego brzmienia i jak sam mówi, "najlepszych riffów". Już na wstępie w znakomitym "Ni siostry, ni brata" wyznaje, że ma dosyć przepychanki w tym kiczu, jakim jest show-biznes, dlatego próżno szukać tutaj chwytliwych numerów. Za to najlepiej w tej konwencji muzycznej wypadają mrożąca krew w żyłach opowieść o miłości "Prawdziwa miłość" i dosadne "Małżeństwo to piekło na ziemi". W porównaniu z ostatnim demonicznym albumem Homo Twist "Demonologic" tym razem na "Matematyku" zespół brzmi dużo lepiej i nowy materiał jest w miarę różnorodny. Duża w tym zasługa m.in. grającego znów na basie Olafa Deriglasoffa, który dodaje nieco rock’n’rollowego charakteru, oraz gościnnego udziału starych gitarowych wyjadaczy: Darka Kozakiewicza (Breakout, Perfect) w "Zdarzyło się to" i Jana Borysewicza w "Panie Janku, dwieście złotych". Natomiast w tekstach "Wiesław" czy literackiej opowieść o dziewczynach "Siostry" znów słuchać echa starego barda pana Maleńczuka.
Nie jest to oczywiście wybitny album, bo formuła muzyczna Homo Twist jest mało odkrywcza, a sam Maleńczuk nagrał wiele świetnych rzeczy, więc za każdym razem wymagania wobec niego są coraz większe. Mimo wszystko płyta "Matematyk" na pewno trzyma poziom i udowadnia, że bez żadnej presji publiki czy mediów ten artysta wciąż potrafi nagrywać porządne albumy i wbrew pozorom wcale się nie skończył.