poniedziałek  22 marca 2010 r.  Imieniny: Bogusława, Katarzyny
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|
e-mail: 

Recenzja płyty "Year of Refusal"

Kącik złamanych serc Morrisseya

Morrissey Year of refusal

Dawny lider The Smiths wciąż podtrzymuje swój mit ostatniego prawdziwego romantyka. Niestety, trudno oprzeć się wrażeniu, że na najnowszym albumie „Year Of Refusal” stał się własną parodią

Morrissey "Year of Refusal"
Wyd. Universal, 2009
Ocena 4/6

----------------------------------------------------------------

Można go kochać albo nienawidzić, ale w żadnym wypadku nie można przejść obok Morrissey’a obojętnie. Za czasów The Smiths był podziwianym przez wszystkich nastoletnim rockmanem z duszą romantyka, a dziś jest zgryźliwym bufonem, który wciąż żyje swoim młodzieńczym mitem. Nie zmienia to jednak faktu, że dwoma ostatnimi albumami, „You Are the Quarry” i „ Ringleader of the Tormentors”, pokazał, że ma coś jeszcze do powiedzenia. Teraz zamyka swoją trylogię mocnym muzycznie i dosyć irytującym tekstowo „Year of Refusal”.

„Oh, coś nie daje mi spokoju – coś, czego nie potrafię opisać. To brak miłości we współczesnym świecie” – takim wyznaniem na początku płyty Morrissey już zapowiada naprawdę ostrą jazdę. Tak jak na okładce płyty – wciąż trzyma fason jak przed laty, tylko teraz zgrywa wrażliwego twardziela, który cierpi za miliony.

Moz wciąż nie wyrósł ze swoich młodzieńczych rozterek sercowych i nie opuszczają go refleksje na temat dojrzewania w „That’s How People Grow Up”, kiedy śpiewa: „Traciłem swój czas, próbując się zakochać, ale wszystkie rozczarowania dostatecznie mnie zraniły. Tak dorastają ludzie”.

Wokalista dochodzi do wniosku, że dopiero wypadek samochodowy, w którym złamie się kręgosłup, może uzmysłowić, że w życiu są gorsze rzeczy niż bycie niekochanym. Nie trudno dostrzec w tych słowach charakterystycznego dla niego sarkazmu, ale po pięćdzięsięcioletnim facecie można by spodziewać się bystrzejszych spostrzeżeń.

Zamiast tego Anglik serwuje nam (....)

Jacek Skolimowski

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Recenzja nowej płyty Morrisseya w całości ukaże się w piątkowym magazynie Kultura DZIENNIKA
Podobne tematy:
  • ( 11 )

    "Agora" - antychrześcijańska krucjata?
    Ostatni wpis: kapumaniak , 08:49 2010-03-16
    do: Igorek Nie wiem skad w Tobie człowieku tyle nienawisci. Do Koscioła katolickiego nikt nikogo na siłe nie ciagnie. A tworza go ludzie a nie ksieza, to jest wspólnota i od ludzi zal ...
  • ( 6 )

    Hołdys: Robię ze swoją mordą, co chcę
    Ostatni wpis: Pio , 15:10 2010-03-11
    Koleś jako muzyk skończył się naście a może i już dziesiąt lat temu. A jako człowiek też nie przedstawia żadnej szczególnej wartości. Nie wiem dlaczego jest na siłe pokazywane ...
  • ( 4 )

    "Trzy siostrzyczki Trupki" w Teatrze na Woli
    Ostatni wpis: rapid , 22:36 2010-03-15
    Niestety w sztuce nie ma nic zaskakującego. Liniowy i uderzający brak fabuły. Dialogi, po pierszych 10 minutach przedstawienia przestają cokolwiek wnośić, oprócz kolejnych wulgaryzm&a ...
  • ( 3 )

    Skunk Anansie na Heineken Open'er 2010
    Ostatni wpis: vivo , 07:31 2010-03-22
    a co to jest tip hop, proszę o wyjaśnienie. ...
  • ( 3 )

    Kayah w teatrze Roma rozpoczyna trasę
    Ostatni wpis: alalala , 22:45 2010-03-20
    Brak nowego fajnego repertuaru i dla tego sprzedaje starego mocno smierdzacego kotleta po mocnej panierce kto kupi to badziewie? ...