wtorek  9 lutego 2010 r.  Imieniny: Apolonii, Eryki, Nikifora
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (3)

e-mail: 

Rozmowa DZIENNIKA z prof. Piotrem Piotrowskim

Piotr Piotrowski: Spokój nie służy sztuce

- Muzeum nie jest instytucją, która ma generować kulturalny spokój. Chciałbym, żeby Muzeum Narodowe było bardziej widoczne i zauważalne. Koniec z wystawami dla masowego widza, czas na awangardę i nieznanych artystów - zapowiada Piotr Piotrowski, nowy dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.

Piotr Piotrowski (ur. 1952) jest kierownikiem Zakładu Historii Sztuki Nowoczesnej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Profesor gościnny na uczelniach w Stanach Zjednoczonych, Izraelu i na Węgrzech. Specjalizuje się w historii sztuki Europy Środkowej i Wschodniej XX wieku. Autor głośnych publikacji: „Znaczenia modernizmu” (1999) oraz „Awangarda w cieniu Jałty. Sztuka w Europie Środkowo-Wschodniej, 1945 – 1989” (2005).


Tuż po wyborze na stanowisko dyrektora zapowiadał pan, że za pana rządów warszawskie Muzeum przestanie być oazą spokoju.

Prof. Piotr Piotrowski: Muzeum nie jest instytucją, która ma generować kulturalny spokój. To raczej właściwość innych mediów: głównie rozrywkowych takich jak telewizja. Chciałbym, żeby nowe Muzeum Narodowe było bardziej widoczne i zauważalne – w mieście, w kraju, w Europie. Zamierzam wywołać ferment. Mam nadzieję, że to się uda. Katarzyna Kozyra mówi, że marzenia spełniają się w sztuce, ale nic nie mówi o tym, czy spełniają się poza sztuką. Muzeum to instytucja, która nie jest sztuką, ale działa w sztuce. Marzenia zatem mogą się spełnić, ale nie muszą... Przyszłość jest niepewna.

Na jakiej instytucji chciałby się pan wzorować podczas przekształcania Muzeum Narodowego?

Jeszcze klika lat temu na takie pytanie odpowiedziałbym – The New Museum of Contemporary Art w Nowym Jorku. To instytucja powołana w latach 80., która stawiała sobie za cel sianie niepokoju, kreowanie krytycznej dyskusji o współczesności. Przedwczoraj byłem w Nowym Jorku, odwiedziłem New Museum w nowej siedzibie na Lower East Side – wcześniej muzeum mieściło się na dolnym Broadwayu. Budynek wygląda całkiem przyjemnie, ale ekspozycja jest bardzo rozczarowująca – komercyjna i o niskiej temperaturze krytycznej. A przecież kiedyś w tym miejscu realizowało się tyle ambicji krytycznych! Mój idol przestał być idolem.

The New Museum odniosło sukces dzięki prężnej międzynarodowej załodze. W polskich warunkach ciężko stworzyć taki zespół.

Nie zamierzam wywracać Muzeum do góry nogami, chociaż, rzecz jasna, zmiany nastąpią. Nie chcę zmieniać kadry, tylko profil instytucji. Podstawową sprawą jest zdystansowanie się do publicystycznego charakteru wystaw i wielkich komercyjnych pokazów. Robienie pompatycznych blockbusterów jest wypróbowaną metodą funkcjonowania muzeów. To jednak przede wszystkim element kultury popularnej, turyzmu. Warszawa na szczęście znajduje się z dala od głównych szlaków turystycznych, można wykorzystać to jako szansę, stworzyć muzeum niezależne programowo od ruchów komercyjnych. Na to nie może pozwolić sobie ani Tate Modern, ani Luwr i Metropolitan Museum, które odczuwają presję rad powierniczych sterujących strumieniem pieniędzy. Rada Powiernicza Muzeum Narodowego to tymczasem raczej rada patronacka, instytucja opiekuńcza, a polskie muzea uzależnione są w znacznej mierze od pieniędzy publicznych i tylko dzięki przedsiębiorczości dyrekcji zdobywają dostęp do prywatnych pieniędzy. To warto wykorzystać.

A zmiany programowe?

Muzeum nie jest galerią ani centrum sztuki, to wolno działająca instytucja. Wystawy muzealnej nie można zrealizować z miesiąca na miesiąc, bo musi mieć ona naukowe zaplecze, opracowanie. Na dobrą ekspozycję pracuje się około 5 – 8 lat, dlatego na realne zmiany trzeba będzie trochę poczekać. Już teraz można za to wprowadzać muzeum do przestrzeni publicznej, zmieniać jego funkcjonowanie.

Planuje pan zmianę profilu kolekcji Muzeum Narodowego?

Elementem na światowym poziomie już istniejącej kolekcji są freski z Faras. Reszta to mniej lub bardziej lokalne prace. Wiadomo, że nie dokupimy do tego Rembrandtów ani van Dycków, bo takich płócien się nie sprzedaje, a stworzenie nawet skromnej kolekcji historycznej jest kosmicznie drogie. Trzeba być też ostrożnym w rozwijaniu czegoś, co i tak nie będzie konkurencyjne – nie ma szans, żebyśmy doścignęli Luwr czy Ermitaż. W takiej sytuacji rozwiązaniem jest praca nad kolekcją zregionalizowaną, otwartą na miejsce, w którym Polska się znajduje. Taką ideę promowałem, będąc kilka lat temu członkiem rady programowej Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Ale kolekcje sztuki środkowoeuropejskiej już istnieją. Jest sens rozwijać albo tworzyć kolejną?

Jedną z takich kolekcji posiada Moderna Galerija w Lublanie, przy której zresztą pracowałem, drugą ma Erste Bank. Rozwijanie kolekcji sztuki Europy Środkowo-Wschodniej jest coraz trudniejsze, ale to dobry trop metodyczny. Drugi pomysł to pokazywanie czegoś, czego się nie widziało, elementów partykularnych, charakterystycznych tylko dla Polski. Na skrzyżowaniu tych dwóch tropów pojawia się idea rozwinięcia kolekcji w stronę zbiorów sztuki polskiej osadzonych w kontekście Europy Środkowej. W ten sposób można zobaczyć polską sztukę w zupełnie nowym świetle, w krótkiej, geograficznej perspektywie, w nowych, sproblematyzowanych kategoriach. Jesteśmy nieprzyzwyczajeni do oglądania polskiej sztuki bez odniesień do sztuki niemieckiej i francuskiej. To szansa na zmianę myślenia.

Kolekcja tworzy kanon, ustala, co jest ważne, a co marginalne. Zmiana profilu kolekcji to duża odpowiedzialność.

Zmiany wokół kolekcji i sposobu ekspozycji wymagają wewnątrz zespołu muzealnego autokrytycznej dyskusji, właśnie o kanonie. To dotyczy dyskusji o procesach inkluzji i ekskluzji – co stanie się, jeśli włączymy do kolekcji rzeczy, których wcześniej do kanonu nie zaliczaliśmy? A co, jeśli wyrzucimy takie, wobec których dziś jesteśmy bezkrytyczni? Czy to nie jest fascynujące pytanie?

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  •  
    2009-04-18 22:05  ...  ~qwerty
  •  
    2009-04-16 13:50  oj szybko wyleci...  ~Z DYSTANSU
  •  
    2009-04-15 16:57  Dyrektor nie wie co ma w tym muzeum  ~Maruda
Horoskop
Narty, Stoki narciarskie
Konkurs karnawałowy