*
Zgadzam się na otrzymywanie pocztą elektroniczną na podany powyżej adres e-mail Newslettera Dziennika.pl oraz publikacji i informacji zawierających reklamy, zgodnie z Ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 26 sierpnia 2002 r.(Dz. U. nr 144 poz. 1204).
»
Zobacz najbardziej perwersyjne filmy świata
Zamknij X
8 najbardziej perwersyjnych filmów świata
"Antychryst" wywołał w Cannes burzę, jakiej nie widziano tam od lat. Przez sceny przemocy i seksu obwołano go najbardziej kontrowersyjnym filmem roku. Ale to przecież nie pierwszy skandal w dziejach. Oto osiem obrazów, które ostrymi scenami erotycznymi i rozwiązłością bohaterów, coraz dalej przesuwały granice tego, co w kinie wolno, a czego nie.
„I Bóg stworzył kobietę” (1956) A Roger Vadim wylansował Brigitte Bardot. W filmie swojego męża BB prawie naga uwodzi mężczyzn na gorących plażach Saint Tropez. Wtedy na taką swobodę obyczajową widownia nie była gotowa, dzisiaj nie zaczerwieniłyby się nawet pensjonarki szkółki niedzielnej.
„Dziecko Rosemary” (1967) Świat nie do końca wiedział, czy Polańskiemu chodziło o poporodową depresję, czy o narodziny Szatana we własnej osobie. W słynnej scenie diabelskiego gwałtu na Mii Farrow miał ponoć wystąpić sam szef Kościoła Szatana, czarny papież Anton Szandor LaVey. Nie wystąpił, ale Polańskiego i tak oskarżano o pornografię i satanizm. Amerykanie wierzą w to do dziś i wolą Polańskiego do siebie nie wpuszczać.
„Wielkie żarcie” (1973) Dekadencka prowokacja Marco Ferreriego, w której czterech znudzonych panów postanawia popełnić samobójstwo z przejedzenia. Czas umilają im panienki do towarzystwa i żądna wrażeń nauczycielka. Orgia obżarstwa i seksu już tak nie szokuje, tym bardziej, że obżarstwa było jednak od dosadnego seksu znacznie więcej.
„Salo, czyli 120 dni Sodomy” (1975) Ostatni film wielkiego Piera Paolo Pasoliniego na podstawie de Sade'e. Wymykająca się wszelkim nakazom i normom, seksualność wyzierała z każdej sceny i do dzisiaj może szokować albo przyprawiać o obrzydzenie. Film został zakazany w 40 krajach, a jego oryginalna wersja została wyświetlona wyłącznie w Japonii. Atmosferę skandalu podgrzała dodatkowo śmierć Pasoliniego na trzy tygodnie przed premierą.
„Imperium zmysłów” (1976) Nagisa Oshima uchodził w latach 70. za jednego z największych filmowych anarchistów i prowokatorów. W „Imperium...” dosadnie pokazał na ekranie męskiego penisa, scenę fellatio czy jajko wypadające z waginy. Film zdejmowano z ekranów, a Oshimę ciągano po sądach. Świat nie mógł przeżyć niemal pornograficznej dosłowności scen seksu i traktowania go wyłącznie w kategoriach przyjemności. O tempora, o mores.
„Oczy szeroko zamknięte” (1999) Najbardziej skandalizujące dzieło Stanleya Kubricka. Obraz niebezpiecznej gry, fantazji erotycznych, najbardziej wyuzdanych orgii i realno-sennej rzeczywistości pewnej upojnej nocy tak naprawdę był skandalem tylko w purytańskiej Ameryce, gdzie cenzorzy pracowicie zasłaniali zbyt demonstracyjnie jak na ich gust obnoszoną po ekranie goliznę. Kubrick tak się zdenerwował, że dzień po prapremierze zmarł na zawał serca.
"Intymność" (2001) „Intymność” to sfilmowany akt seksualny. Bohaterowie spotykają się, by kochać się w milczeniu i bez zobowiązań. Reżyser niczego nie ukrywa, a pokazuje wszystko. Aktorzy: Mark Rylance i Karry Fox nie grali scen erotycznych, ale po prostu uprawiali seks na ekranie, czyli robili rzeczy, które do tej pory nie mieściły się w głowach. A i dzisiaj mieszczą się tylko w niektórych.
„Nieodwracalne” (2002) Dokonana przez gaspara Noego dekonstrukcja burżujskiej świadomości opowiedziana od tyłu zszokowała świat kilkuminutową, okrutną dosłowną sceną gwałtu na Monice Belucci. Też od tyłu. Po projekcji filmu w Cannes wybuchł skandal ponad artystyczną miarę. Tak jak w przypadku "Antychrysta". Widać historia lubi się powtarzać.
Nie oglądałem żadnego z tych filmów. Widocznie granica między filmem a pornografią u mnie w ogóle się nie przesuwa. Czasami można lubić siebie za coś, nieprawdaż ?
Błędy rzeczowe rywalizują w tych pseudorecenzjach ze stylistycznymi a wszystko zanurzone w oparach rynsztokowego "styliku". Pogratulować Redakcji "specjalisty" od filmu, zapewne "wybitnego" skoro same inicjały mają wystarczyć do rozpoznania go.
"Agora" - antychrześcijańska krucjata?
Ostatni wpis:
kapumaniak , 08:49 2010-03-16 do: Igorek
Nie wiem skad w Tobie człowieku tyle nienawisci. Do Koscioła katolickiego nikt nikogo na siłe nie ciagnie. A tworza go ludzie a nie ksieza, to jest wspólnota i od ludzi zal ...
Hołdys: Robię ze swoją mordą, co chcę
Ostatni wpis:
Pio , 15:10 2010-03-11 Koleś jako muzyk skończył się naście a może i już dziesiąt lat temu. A jako człowiek też nie przedstawia żadnej szczególnej wartości. Nie wiem dlaczego jest na siłe pokazywane ...
Kayah w teatrze Roma rozpoczyna trasę
Ostatni wpis:
alalala , 22:45 2010-03-20 Brak nowego fajnego repertuaru i dla tego sprzedaje starego mocno smierdzacego kotleta po mocnej panierce kto kupi to badziewie? ...
"Sweet Movie" nic nie przebije..