Problem w tym, że twórca "Noża w wodzie" nie zamierza pojawić się w Stanach, przekroczenie granicy USA mogłoby bowiem oznaczać dla niego natychmiastowe aresztowanie. Prawnik reżysera Chad Hummel wciąż jednak nie daje za wygraną i zapowiada apelację. Jego zdaniem obecnośc Polańskiego na rozprawie wcale nie jest konieczna.
Adwokat przypomina również o woli poszkodowanej ponad 30 lat temu Samanthy Geimer, która kilkakrotnie wnioskowała o uniewinnienie Polańskiego. Jak zaznaczała w wypowiedziach publicznych, powrót do sprawy sprzed lat zakłóca spokój jej i jej rodziny, a 45-letnia dziś ofiara za wystarczającą karę uważa wygnanie reżysera z USA.
Wniosek o odrzucenie zarzutów sprzed 30 lat adwokaci Polańskiego złożyli w grudniu ubiegłego roku. Podstawą do ponownego wszczęcia postępowania był film dokumentalny "Roman Polański. Pożądany i poszukiwany" Mariny Zenowich. Reżyserka udowodniła w nim, że sędzia prowadzący sprawę w 1978 roku nie przestrzegał procedur sądowych.
Polański nie wrócił do Stanów od czasu pamiętnego procesu. Wyjechał w 1978 roku tuż przez ogloszeniem wyroku.
I bardzo dobrze X(. W Stanach jeszcze całkiem często zdarzają się sprawiedliwe wyroki, u nas już naprawdę z rzadka...