Bardzo często można panią spotkać na międzynarodowych imprezach, festiwalach. Niewiele gwiazd pani formatu tyle podróżuje.
Catherine Deneuve: Jeżdżę na tyle festiwali, na ile pozwala mi praca nad filmami. Uwielbiam tę atmosferę, uwielbiam miejsca, w których skupia się tyle osób związanych z filmem w jednym czasie.
W pani karierze i życiu prywatnym było wiele trudnych momentów: życie w ciągłym towarzystwie fotografów, spektakularne rozstania z mężczyznami, śmierć siostry. Wszystko to na oczach świata. Jak sobie pani z tym poradziła?
Tak jak wszyscy. Trochę cierpiałam, trochę to ukrywałam, potem próbowałam się podzielić swoim cierpieniem z innymi, by móc się z niego otrząsnąć i pogodzić z nim. Jeśli jednocześnie przeżywasz prywatną tragedię i grasz, jesteś bardzo odsłonięty emocjonalnie i znacznie trudniej ci przybrać pancerz, który by cię ochronił. To właśnie jest najgorsza cecha zawodu aktora.
Sprawia pani wrażenie bardzo silnej osoby, która nie ma kłopotu z tym, by zamknąć się w tym pancerzu.
Zgoda. Nie jestem tak delikatna jak wielu aktorów. Ale też mam taką opinię, bo nie dopuszczam, by ktoś zobaczył mnie w momentach, w których jestem inna. Cierpię na własny użytek, nie na pokaz.