poniedziałek  22 marca 2010 r.  Imieniny: Bogusława, Katarzyny
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Skomentuj

e-mail: 

Marek Krajewski pokonany

Mroczne lustro

Tomasz Konatkowski pisze naprawdę dobre kryminały. Jego druga książka, „Wilcza Wyspa” – historia utrzymana w klimacie skandynawskich powieści Henninga Mankella – potwierdza nadzieje, jakie rozbudził debiutancki „Przystanek Śmierć”.

Latem 2007 roku z Wisły wyłowiono okaleczone ciało młodego mężczyzny. Istnieje podejrzenie, że to zwłoki Gustava Ryttenberga, syna szwedzkiego biznesmena z branży budowlanej – chłopak zaginął parę tygodni wcześniej. Nie wiadomo jednak, kto mógłby stać za ewentualnym porwaniem i morderstwem. Komisarzowi Adamowi Nowakowi szykuje się kolejne skomplikowane śledztwo. Jakby tego nie było dość, w podwarszawskim Raszynie znika bez śladu pewien hinduski przedsiębiorca – tu również w grę wchodzi porwanie, zwłaszcza że okoliczne gangi nie mają w zwyczaju łagodnie obchodzić się z obcymi.

Nowak, 40-latek po przejściach, oddany kibic Polonii Warszawa, wielbiciel klasycznego rocka i zarazem neurotyk ze skłonnością do pracoholizmu, musi też uporać się z kłopotami domowymi: jego nowa partnerka oczekuje czegoś więcej – założenia rodziny, ustatkowania się. Nowak sądzi, że musi wreszcie dokonać jakiegoś wyboru, nie wie jednak, że nadchodzące tygodnie zmuszą go do nadludzkiego wysiłku i postawią pod znakiem zapytania wszystko, co dotąd udało mu się w życiu zbudować...

Tomasz Konatkowski wyrasta powoli na czołowego polskiego autora kryminałów. Debiutancki „Przystanek Śmierć” wiele obiecywał, zaś „Wilcza Wyspa” – książka lepsza i sprawniej skonstruowana – potwierdza jego pisarski talent. Konatkowski nie próbuje modnych zabaw konwencją, nie ma też ambicji, by wyjaśniać czytelnikom, jak funkcjonuje świat. Wręcz przeciwnie – tworząc klasyczną prozę noir, skupia się na codziennych szczegółach policyjnej pracy, nie ubarwia i nie podkręca rzeczywistości.

Wie też, że dobra powieść kryminalna nie istnieje bez miasta. To – można powiedzieć – jej naturalna sceneria. A może nawet coś więcej, bo miasto bywa tu nie tylko tłem, ale też istotnym bohaterem. W „Wilczej Wyspie” taki stosowny klimat tworzą warszawskie ulice, odtworzone z zegarmistrzowską precyzją, ale bez zadęcia właściwego choćby utworom Marka Krajewskiego.

Ale Konatkowski pozwolił sobie jednak na pewną gatunkową grę – jego powieść w sposób ewidentny wpisuje się w nurt kryminału skandynawskiego, zaś wprowadzenie szwedzkich bohaterów (jednego nieżywego, drugiego osobliwie obojętnego) można chyba traktować nie tylko jako chwyt wspomagający dynamikę narracji, ale też rodzaj autoironicznego mrugnięcia okiem do czytelnika.

Bo „Wilcza Wyspa”, mimo warszawskiego anturażu, silnie czerpie przede wszystkim z książek Henninga Mankella. To oczywiście żaden zarzut – wręcz przeciwnie, kreatywne wykorzystywanie wzorców jest raczej zjawiskiem pozytywnym. Konatkowski, podobnie jak szwedzki pisarz, dbając o dynamikę akcji, nie przypisuje jej pierwszorzędnego znaczenia. Interesują go zaś często sprawy dla literatury popularnej drugorzędne: toksyczne relacje w rodzinie, metafizyka wielkiego miasta, globalizacja – powoli acz uparcie i nieodwracalnie odmieniająca nasz świat – również świat zbrodni: ów jest przecież tylko mrocznym lustrem, w którym wszyscy się przeglądamy.

Jeśli można coś powieści Konatkowskiego zarzucić, to pewne niedopracowanie w sferze życia prywatnego i stosunków damsko-męskich. Chwile, gdy komisarz Adam Nowak powraca do domu i musi stawić czoła problemom egzystencjalnym, należą do najsłabszych scen w książce, a rozmowy z wybranką serca brzmią nieco sztucznie. Niemniej mowa tu o warsztatowych drobiazgach, które nie zmieniają obrazu całości – „Wilcza Wyspa” to 400 stron naprawdę niezłej powieści kryminalnej. Na 2009 rok autor zapowiada kontynuację, będę jej wyczekiwał z niecierpliwością.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  • ( 11 )

    "Agora" - antychrześcijańska krucjata?
    Ostatni wpis: kapumaniak , 08:49 2010-03-16
    do: Igorek Nie wiem skad w Tobie człowieku tyle nienawisci. Do Koscioła katolickiego nikt nikogo na siłe nie ciagnie. A tworza go ludzie a nie ksieza, to jest wspólnota i od ludzi zal ...
  • ( 6 )

    Hołdys: Robię ze swoją mordą, co chcę
    Ostatni wpis: Pio , 15:10 2010-03-11
    Koleś jako muzyk skończył się naście a może i już dziesiąt lat temu. A jako człowiek też nie przedstawia żadnej szczególnej wartości. Nie wiem dlaczego jest na siłe pokazywane ...
  • ( 4 )

    "Trzy siostrzyczki Trupki" w Teatrze na Woli
    Ostatni wpis: rapid , 22:36 2010-03-15
    Niestety w sztuce nie ma nic zaskakującego. Liniowy i uderzający brak fabuły. Dialogi, po pierszych 10 minutach przedstawienia przestają cokolwiek wnośić, oprócz kolejnych wulgaryzm&a ...
  • ( 3 )

    Skunk Anansie na Heineken Open'er 2010
    Ostatni wpis: vivo , 07:31 2010-03-22
    a co to jest tip hop, proszę o wyjaśnienie. ...
  • ( 3 )

    Kayah w teatrze Roma rozpoczyna trasę
    Ostatni wpis: alalala , 22:45 2010-03-20
    Brak nowego fajnego repertuaru i dla tego sprzedaje starego mocno smierdzacego kotleta po mocnej panierce kto kupi to badziewie? ...