środa  17 marca 2010 r.  Imieniny: Patryka, Reny, Zbigniewa
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Skomentuj

e-mail: 

Epitafium dla węgierskiej powieści

Ostatni dzień życia

Sándor Márai bawi się w powieści "Sindbad powraca do domu" motywem historii z życia innego pisarza, by tak naprawdę stylowo i bez sentymentów sportretować upadek budapesztańskiej bohemy lat 30. XX wieku - czytamy w piątkowym dodatku DZIENNIKA.

Gdy Gyula Krúdy wydał w 1911 roku powieść "Młodość Sindbada", został okrzyknięty na Węgrzech pisarzem wybitnym. Do stworzonej postaci wiecznego wędrowca, miłośnika kobiet, niespokojnego ducha, powracał jeszcze nie raz przez kolejne dwie dekady. Zaś postać Sindbada zapożyczył, rzecz jasna, z "Baśni tysiąca i jednej nocy". Tylko, że jego Sindbad był inny.

Przypominał autora, który go stworzył, choć ów zarzekał się, że wszystkie podobieństwa są przypadkowe. "Sindbad powraca do domu" nie jest jednak kolejną wariacją na temat żeglarza spisaną przez Krúdy’ego. To historia o samym pisarzu stylizowana na jego własne dzieło. Historia opowiedziana przez Sándora Máraia, który Krúdy’ego uważał za największego węgierskiego przedwojennego twórcę. "Intrygował mnie ten cud, ta niezgłębiona tajemnica, sekret pisarza, który nigdy się nie myli" - pisał Márai. Co nie znaczy bynajmniej, że portret Krúdy’ego w powieści autora "Żaru" jest pogodny czy choćby przejrzysty.

Starzejący się Sindbad, już po 50-tce, żegna się z żoną. Obiecuje, że tym razem przyniesie pieniądze na spłatę długów. Przyrzeka, że wróci na kolację, a nie zalegnie w jednej z peszteńskich knajp. W rzeczywistości Márai opisuje ostatni dzień z życia Gyuli Krúdy’ego. To literacka fikcja podszyta jednak prawdziwymi wydarzeniami. Krúdy rzeczywiście umarł w biedzie. Honoraria za krótkie teksty, które pisał dla prasy, nie staczały mu często na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Czy w takim razie powieść Máraia to dramat, którego autor płacze nad losem ulubionego pisarza? W żadnym wypadku. Jak to zwykle u wielkiego Węgra, odnajdziemy w tej książce prawdziwy smutek, ale nie beznadzieję. Próżno doszukiwać się również melancholii czy sentymentalizmu. W zamian otrzymamy fascynującą opowieść o Budapeszcie lat 30. ubiegłego wieku, mieście, którego nie ma, którego nie było już w chwili, gdy umierał Krudy. Sindbad snuje się po Peszcie zupełnie już innym niż ten, który istniał za czasów panowania Habsburgów. Zniknął gdzieś intelektualny klimat miasta. Zapodziali się dawni pisarze przesiadujący niegdyś całymi godzinami w knajpach. Mimo to na kartach powieści odnajdziemy ich sylwetki. Pojawi się zmarły jeszcze przed urodzeniem Krudy’ego romantyczny poeta Sandor Petofi czy nieco młodszy od Sindbada Frigyes Karinthy. Marai w końcu obwieszcza upadek węgierskiej literatury. "Co ja mam czytać wiersze poety, o którym wiem na pewno, że codziennie wykonuje ćwiczenia gimnastyczne według wskazówek Mein System i na rozkaz radia rankiem kładzie się na podłodze i wyrzuca nogi do góry niczym nierządnice, które żyją z tego, że dbają o linię? Dla mnie taka literatura nie ma wartości" - mówi kelner z jednej z knajp. Márai obwieścił śmierć węgierskiej prozy przedwcześnie. Dowodem choćby świetny "Sindbad powraca do domu" i wiele innych dzieł pisarza.

"Sindbad powraca do domu" (Szindbád hazamegy)
Sándor Márai,
przeł. Teresa Worowska,
Czytelnik 2008

Podobne tematy:
  • ( 15 )

    Żona Polańskiego: Muszę z tym żyć
    Ostatni wpis: Michalinka , 18:25 2010-03-11
    Jesli pani Emmanuelle Seigner spotkala pana Polanskiego majac 19 lat i juz wtedy wiedziala, ze lubi starszych partnerow....to trafil swoj na swego....pogratulowac..... ...
  • ( 11 )

    "Agora" - antychrześcijańska krucjata?
    Ostatni wpis: kapumaniak , 08:49 2010-03-16
    do: Igorek Nie wiem skad w Tobie człowieku tyle nienawisci. Do Koscioła katolickiego nikt nikogo na siłe nie ciagnie. A tworza go ludzie a nie ksieza, to jest wspólnota i od ludzi zal ...
  • ( 11 )

    "Kapuściński jako pisarz wciąż się broni"
    Ostatni wpis: jukolek , 18:55 2010-03-08
    to dwie rozne przestrzenie. Ważny dorobek, nie życie. Ta książka świaczy o tym, ż ebył człowiekiem z krwii kości. Te dyskusje, czy wolno, czy nie ą chore. W literaturze też obowiąuje demok ...
  • ( 6 )

    Hołdys: Robię ze swoją mordą, co chcę
    Ostatni wpis: Pio , 15:10 2010-03-11
    Koleś jako muzyk skończył się naście a może i już dziesiąt lat temu. A jako człowiek też nie przedstawia żadnej szczególnej wartości. Nie wiem dlaczego jest na siłe pokazywane ...
  • ( 6 )

    Sandra Bullock to najgorsza aktorka
    Ostatni wpis: Mela , 15:14 2010-03-07
    Sandra jest swietna w tej roli, film znakomity... gorzej z wypowiedzią Garda: "fakt autentyczny"- no cóż, dostajesz ZŁOTĄ MALINĘ za błędy jęz ...