Anna Kańtoch "Przedksiężycowi, tom 1"
Wyd. Fabryka Słów 2009
Ocena 5/6
Akcja powieści rozgrywa się jednocześnie w kilku alternatywnych rzeczywistościach. Są one przedstawieniem jednego miejsca, miasta Lunapolis. Jego mieszkańcy żyją w ciągłym poczuciu zagrożenia, poddaje się ich bowiem od czasu do czasu okrutnej próbie zwanej Skokiem. Przedksiężycowi, tajemnicza siła władająca miastem, przenoszą wówczas w przyszłość tych, których uznają za najlepszych. Dla reszty oznacza to osobliwy rodzaj śmierci: wprawdzie pozostają w mieście, ale jest to jego gorsza wersja z przeszłości, która w zastraszającym tempie ulega destrukcji. Nikt nie wie, co dokładnie decyduje o predestynacji. Dlatego też ludzie zaczynają korzystać z usług duszoinżynierów – specjalistów potrafiących doskonalić umiejętności i talenty. Nie daje to gwarancji przetrwania, ale jest czymś w rodzaju dość niepewnej polisy ubezpieczeniowej. Szczęśliwcy, których zabrał Skok, świętują – w mieście króluje hedonizm z alkoholem, narkotykami i wolną miłością na czele. W przeszłości rozgrywa się zaś brutalna walka o przetrwanie.
W swojej wizji autorka wykazała się dużą dbałością o szczegóły. Śledząc przebieg wydarzeń, możemy przy okazji poznać misternie skonstruowany świat Lunapolis. Rozbudowane, sugestywne opisy uwodzą swoją wyrazistością i plastycznością. Kańtoch z wielką wrażliwością przedstawia obumierające rzeczywistości (jest ich wiele, bo każdy Skok generuje nową). Niemalże namacalnie odczuwamy panującą tam duszną atmosferę, z trudem oddychamy powietrzem pełnym unoszącego się dymu, kurzu i popiołu, dotykamy metalowych przedmiotów, które trawi rdza i patrzymy na walące się budynki. Piękne to i przerażające jednocześnie.
Twórcy fantastyki niejednokrotnie, wyjąwszy ciekawy pomysł na przedstawienie świata, nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Tylko najlepsi potrafią dodatkowo stworzyć wciągającą intrygę. Kańtoch bez wątpienia należy do tej drugiej grupy. W swojej wizji znalazła miejsce dla postaci z krwi i kości, których zawiłe losy są równie interesujące co kolejne odsłony Lunapolis. Widać, że autorka zadbała o psychologiczną wiarygodność swojej opowieści. Jej bohaterowie są zagubieni, nie potrafią znaleźć dla siebie miejsca w rzeczywistości taktowanej rytmem kolejnych Skoków. Miotają się wśród sprzeczności, ale próbują też z nimi walczyć.
Pod płaszczykiem całej tej fantastycznej scenografii Kańtoch opowiada inteligentną historię z wieloma podtekstami. Można w niej odnaleźć soczystą metaforę współczesności: bezmyślny wyścig szczurów, hedonizm, zawrotny postęp techniczny, inżynierię genetyczną, kult młodości, brak szacunku dla starszych i słabszych. A wszystko to zamknięte ciekawą klamrą refleksji nad tym, co decyduje dziś o ludzkim szczęściu i spełnieniu.
O tym, na czym polegał ostateczny zamysł, przekonamy się zapewne w kolejnych odsłonach cyklu. Pierwszy tom kończy się bowiem w miejscu, w którym intryga dopiero zaczyna nabierać rumieńców. Z niecierpliwością czekam na kontynuację i liczę na to, że nie poznałem jeszcze całego bogactwa Lunapolis.
"Przedkiężycowych" znajdziesz w sklepie LITERIA.pl >
sięgnę po Anię Kańtoch. Mam jej 13 anioła. Może nie buduje jeszcze rozbudowanych światów jak Maja Kossakowska. Ale daje pomyśleć i pożeglować ... ... na razie (sic) w pracy Struktura Protasiuka.