wtorek  9 lutego 2010 r.  Imieniny: Apolonii, Eryki, Nikifora
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (1)

e-mail: 

Znakomita produkcja Księcia Funku

Prince w formie. Wydał 3-płytowy album

Jego wysokość książę funku. Prince

Mały książę popu ma się świetnie i wbrew zasadom rynku prowadzi karierę po swojemu. W tym roku rozkwitł aż trzypłytowym wydawnictwem zatytułowanym ''LotusFlow3r'', które od 29 marca można kupić tylko w internecie.

Jakkolwiek naiwnie brzmiałyby deklaracje Prince’a dotyczące niechęci wobec wielkich wytwórni, wyzysku artystów oraz ograniczaniu ich kreatywności – trzeba mu przyznać, że po blisko 30 latach kariery wciąż nie stracił zapału do muzyki. Szczególnie, że jego rozstanie w połowie lat 90. z wytwórnią Warner, która zatrzymała prawa do klasycznych dzieł, m.in. „1999”, „Purple Rain” i „Sign ’O’ the Times”, nie wróżyło mu dobrze. Musiał zrezygnować z pseudonimu, założyć wytwórnię NPG i podjął jako pierwszy próbę sprzedaży płyt w internecie. Wydawane masowo nagrania średniej jakości i dołączenie do Świadków Jehowy budziło coraz większy niepokój nawet wśród fanów.

Przełom nastąpił dopiero pięć lat temu po sukcesie „Musicology” – zaczął grać ogromne trasy, wystąpił podczas finału Super Bowl, na ceremonii Grammy zaśpiewał z Beyonce, do Galerii Sław Rock’n’Rolla (2004) wprowadzili go Alicia Keys i członkowie Outkast, a płyty znów sprzedawały się znakomicie. Prawdziwym sukcesem było dwa lata temu wydanie „Planet Earth” z gazetą „The Mail” oraz 21 wyprzedanych koncertów w londyńskim O2 Arena.

Teraz Prince po raz kolejny udowadnia, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i wydaje naraz dwa swoje albumy „LotusFlow3r”, „MPLSound” i debiutancki „Elixer” protegowanej Brii Valente.

Ten box to prawdziwy pokaz nieskrępowanej wyobraźni artysty. „LotusFlow3r” jest mistrzowskim popisem Prince’a jako lidera funkowego zespołu na miarę Parliament-Funkadelic oraz gitarzysty hołdującego Jimiemu Hendriksowi. Uwagę przykuwają przede wszystkim jego solowe popisy w mocnych „Boom” i „Wall of Berlin”. Od klasycznego bluesowego brzmienia, przez odważne improwizacje w duchu fusion aż po świetne piosenki „Love Like Jaz” w stylu easy-listening i „The Morning After” z psychodelicznym popowym zawzięciem – płyta imponuje rozmachem. Być może całość jest trochę niespójna, ale w takich momentach jak „Feel Good Feel Better, Feel Wonderful” czuć, że doczekaliśmy się godnego następcy Jamesa Browna.

Tymczasem „Elixer” i „MPLSound” to przykłady solidnej roboty produkcyjnej Prince’a. Niestety Bria Valente jest przeciętną wokalistką r’n’b, ale wielbiciele lekkiego popu podbitego funkiem docenią „All This Love” czy pełne latynoskiego temperamentu „2Nite”. Znacznie lepiej wypada drugie autorskie dzieło artysty, na którym powraca sentymentalnie do początków kariery. Świetne „Dance 4 ME” przypomina „When Doves Cry”, a oldschoolowe „Ol’ Skool Company” (na wideo poniżej, wykonane w show Jaya Leno 25 marca) pobrzmiewa klimatem z przełomu lat 70. i 80. Imprezowy charakter płyty przyćmiewa kilka nieudanych ballad, a jej aktualność podkreśla współczesny „Chocolate Box” z udziałem rapera Q-Tipa. W końcu trudno się temu dziwić, bo przecież czasy Prince’a ciągle trwają i jego wpływ na obecny rozwój muzyki popularnej jest widoczny dookoła.

Nie tylko talent i zaangażowanie sprawiły, że wciąż jest tak popularny. Jako jeden z niewielu artystów popowych zdołał zdobyć zarówno posłuch w mainstreamie, jak i uznanie na scenie niezależnej. Jego barwne kreacje i zmysłowość starają się oddawać muzycy Outkast, nowatorskie produkcje naśladują Timbaland i The Neptunes, a rockowy żywioł – epatujący seksem Lenny Kravitz. Styl Prince’a łączy w sobie tyle elementów, że jego wkład w muzykę można porównać nawet do Michaela Jacksona – tyle tylko że jego kreacja sceniczna nie zaburzyła normalnego życia. Jednocześnie jego nowatorskie podejście zainspirowało zarówno artystów z elektronicznej wytwórni Warp, jak i Jamiego Lidella i Maksa Tundra czy nawet popularną nowojorską formację TV on the Radio.

I co najważniejsze – Prince przez ostatnie lata, zamiast odcinać kupony od dawnych sukcesów, uwolnił się od dawnych zobowiązań i odważnie brnie do przodu. Przy takich wydawnictwach jak „LotusFlow3r” i „MPLSound”, jego legenda będzie trwała jeszcze i powinniśmy przygotować się na więcej niespodzianek.

Zobacz wcześniejsze płyty-bestsellery Prince'a w sklepie LITERIA.pl >

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12