niedziela  14 marca 2010 r.  Imieniny: Leona, Matyldy
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (1)

e-mail: 

Młoda brytyjska raperka specjalnie dla DZIENNIKA

Lady Sovereign: Ze mną się nie nudzisz

Lady Sovereign

Ma 24 lata i jest mikrej postury, ale nadrabia to pewnością siebie i talentem. Ma za sobą ma kapitalny debiut "Public Warning" i wydany w tym roku album "Jigsaw". DZIENNIK rozmawiał z jedną z najpopularniejszych brytyjskich składaczek rymów, która w sobotę 20 czerwca wystąpiła w warszawskiej Królikarnii.

Podobnie jak wiele gwiazd ostatnio rozpoczęłaś karierę bardzo wcześnie. W wieku 19 lat podpisałaś kontrakt z wytwórnią Def Jam i równie prędko zostałaś z niej wyrzucona za „niesubordynację”. Czujesz się ofiarą show-biznesu?

Lady Sovereign: To znaczy, nie tyle zostałam wyrzucona, co wspólnie doszliśmy do wniosku, że nasza dalsza współpraca nie ma sensu. Wiesz, przecierpiałam przez dwa lata swoje, ale to było dla mnie ważne doświadczenie. W końcu już na początku kariery docenił mnie Jay-Z i mogłam koncertować z Gwen Stefani, więc nie mam prawa narzekać na swój los. Ciężko było mi jednak funkcjonować w trybach machiny promocyjnej – ciągłe wywiady do gazet, sesje fotograficzne, programy telewizyjne. Do tego wszyscy wokół naciskali na promocję tylko w Stanach i głównie na wykonywanie jednej piosenki „Love Me Or Hate Me”. W pewnym momencie coś we mnie pękło – zerwałam jeden z występów, potem zastrajkowałam i było po wszystkim.

Teraz wracasz na własne podwórko – założyłaś wytwórnię Midget Records i wydajesz „Jigsaw”. Jak oceniasz swoją obecną pozycję i szanse na scenie brytyjskiej?

Myślę, że ludzie dobrze znają moje nazwisko, kojarzą moją twarz, mój styl, ale często nie znają mojej muzyki. Od początku kariery miałam taki problem na Wyspach, że raczej nikt nie widział i nie słyszał tutaj białej rapującej dziewczyny. W rozgłośniach radiowych zawsze było miejsce dla facetów z gitarami albo dla girlsbandów – a przecież od dawna nie wnoszą oni nic nowego do muzyki. Nie miałam żadnych szans na przebicie, więc zainteresowanie ze strony Def Jam było dla mnie jedyną możliwością kariery. W ostatnich latach widzę, że sytuacja zaczęła się zmieniać. Pojawia się wiele fajnych dziewczyn, które robią nowe, oryginalne rzeczy, jak chociażby La Roux, i podbijają listy przebojów. Dla mnie też powinno się znaleźć miejsce wśród nich.

Twoja nowa płyta jest bardziej różnorodna i popowa niż debiut. Czyżbyś próbowała zerwać z wizerunkiem artystki, która wypłynęła na fali grime’u?

Przecież nigdy nie uważałam się za przedstawicielkę tego nurtu! To prawda, że na początku słuchałam dużo takiej muzyki w pirackich rozgłośniach i ćwiczyłam rymy na podkładach UK garage, ale to były takie czasy. W końcu nagrałam może jeden kawałek w stylu grime i promowałam go niezależnymi kanałami jak większość brytyjskich raperów. Dziennikarze zaczęli mi to wypominać w pierwszych recenzjach i tak już się utarło, że jestem księżniczką grime (śmiech). Przy okazji chcieli moim kosztem wypromować ten nurt, który mimo wszystko nigdy nie zaistniał na szerszą skalę. Ludzie znają Dizzee Rascala czy The Streets, ale bardziej undergroundowe nazwiska, jak np. JME czy Skepta, niestety zawsze pozostaną dla wielu obce. Natomiast ja od początku miałam swój flow, własne zainteresowania muzyczne i próbowałam sprawdzać się w różnych gatunkach. Dlatego na tej płycie jest więcej brzmień elektronicznych, mniej hiphopowych rytmów, nawet zaczęłam śpiewać, a nie tylko rapować.

Promujący singiel „So Human” wykorzystuje fragment piosenki The Cure, nagrałaś też niedawno cover Sex Pistols na ścieżkę dźwiękową serialu „Życie na fali”. Czyżby rodzice zajęli się twoją edukacją muzyczną?

Od początku otrzymywałam od nich pełne wsparcie, puszczali mi dużo muzyki. Na przykład mój tata jest starym punkiem i Sex Pistols puszczał mi od dziecka. Grał chyba nawet w jakimś zespole, więc postanowiłam mu zrobić prezent i nagrać „Pretty Vacant”. Natomiast na The Cure wpadłam sama – dopiero kiedy usłyszałam „Close to Me” w radiu, zainteresowałam się zespołem i zaczęłam go słuchać. Ale na mojej nowej płycie słychać też znacznie więcej wpływów, które wyniosłam z domu. Te wszystkie taneczne rytmy, miłość do oldschoolowych brzmień zawdzięczam mojemu wujkowi, który był didżejem, i mamie, która latała na rave’y. Dzięki nim mam duże doświadczenie.

Również w tekstach piosenek słychać, że cały czas się rozwijasz i dojrzewasz – nie jesteś chociażby taka zadziorna, jak byłaś w wieku 19 lat. Który z tych utworów jest dla ciebie najważniejszy?

Wydaje mi się, że szczególną rolę na tej płycie odgrywa „So Human”, bo opisuje właśnie te ostatnie lata mojego życia, który był takim rollercoasterem. Po tym wszystkim, co mi się przydarzyło, tych upadkach i wzlotach, śpiewam, że jestem tylko człowiekiem, mogę mieć czasem zły dzień, ktoś może mnie wkurzyć i mogę coś popsuć. Nie zawsze jest tak – jak wszystkim się wydaje – że muszę być idealna i tylko spełniać oczekiwania innych. Ważny jest też dla mnie tytułowy „Jigsaw”, w którym śpiewam o moim byłym – w sumie nigdy nie spodziewałabym się po sobie tak osobistego tekstu. Jednak lubię również typowo imprezowe „Pennies ” czy „I Got You Dancin”, które nadają płycie zabawowy charaker – bo w mojej muzyce wciąż nie ma miejsca na przynudzanie.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  •  
    2009-05-03 14:18  Szok  ~Fanka
» NAJNOWSZE
» NAJPOPULARNIEJSZE
  • Informacje
    Audio
    Wideo
    Galerie
Wybierz kategorie RSS
  • ( 15 )

    Żona Polańskiego: Muszę z tym żyć
    Ostatni wpis: Michalinka , 18:25 2010-03-11
    Jesli pani Emmanuelle Seigner spotkala pana Polanskiego majac 19 lat i juz wtedy wiedziala, ze lubi starszych partnerow....to trafil swoj na swego....pogratulowac..... ...
  • ( 11 )

    "Kapuściński jako pisarz wciąż się broni"
    Ostatni wpis: jukolek , 18:55 2010-03-08
    to dwie rozne przestrzenie. Ważny dorobek, nie życie. Ta książka świaczy o tym, ż ebył człowiekiem z krwii kości. Te dyskusje, czy wolno, czy nie ą chore. W literaturze też obowiąuje demok ...
  • ( 8 )

    "Agora" - antychrześcijańska krucjata?
    Ostatni wpis: kasienka--asienka , 21:55 2010-03-13
    ale knot.... I to tyle w tym temacie. ...
  • ( 6 )

    Hołdys: Robię ze swoją mordą, co chcę
    Ostatni wpis: Pio , 15:10 2010-03-11
    Koleś jako muzyk skończył się naście a może i już dziesiąt lat temu. A jako człowiek też nie przedstawia żadnej szczególnej wartości. Nie wiem dlaczego jest na siłe pokazywane ...
  • ( 6 )

    Sandra Bullock to najgorsza aktorka
    Ostatni wpis: Mela , 15:14 2010-03-07
    Sandra jest swietna w tej roli, film znakomity... gorzej z wypowiedzią Garda: "fakt autentyczny"- no cóż, dostajesz ZŁOTĄ MALINĘ za błędy jęz ...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14