wtorek  9 lutego 2010 r.  Imieniny: Apolonii, Eryki, Nikifora
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (1)

e-mail: 

Kultura osobista: Łukasz Rostkowski

L.U.C: Tak, zagrałem z Dodą!

O produkcji muzyki filmowej, współpracy z Dodą, sobotniej bananowej kaszce i rytualnym oglądaniu westernów w dzieciństwie opowiedział DZIENNIKOWI Łukasz Rostkowski, wrocławski raper znany bardziej jako L.U.C.

L.U.C (rocznik 1981, właściwie Łukasz Rostkowski) – muzyk, raper, producent i reżyser. Członek zespołu Kanał Audytywny. Współpracował między innymi z Leszkiem Możdżerem, Urszulą Dudziak i Marią Peszek. Wziął udział w nagrywaniu płyty „Poeci”, na której polscy raperzy interpretują znane wiersze klasycznych polskich twórców. Obecnie promuje wydawnictwo „Planet LUC”, za które dostał nominację do m.in. Paszportu Polityki i Fryderyka.


Absurd

Staram się nie traktować niczego zbyt serio, a zwłaszcza siebie. Absurd jest dla mnie furtką bezpieczeństwa. Raz, że pomaga mi być naiwnym i wierzyć, że z kłód rzucanych mi pod nogi zbuduję niezatapialną tratwę. Dwa, że dzięki niemu nie obawiam się sytuacji, w której spoglądając kiedyś na to, co zrobiłem w życiu, będę pomstował: Boże, ale ty byłeś żenująco poważny! Chcę ludzi bawić, dawać im pozytywną energię. Ale zależy mi także na tym, żeby zwracać uwagę na ważne zjawiska społeczne. Mówię więc o tych sprawach w nieco inny sposób, niż to się przyjęło. Lubię bawić się różnymi konwencjami, kontrastami i sklejać je w nieprawdopodobne historie, które bardzo często są na bakier z prawami fizyki i zdrowym rozsądkiem. Nieustającą inspiracją jest dla mnie Monty Python i niezastąpiona Łyżka Czyli Chilli. Ale uwielbiam też kretyński, rubaszny humor amerykańskich komedii w stylu „Ściśle tajne” i „Czy leci z nami pilot?”.

Teatr

Pojawił się w moim życiu przypadkowo, dzięki przyjacielowi, który poszedł na studia w krakowskiej PWST. Za jego sprawą poznałem środowisko aktorów i reżyserów. Z nikim nie dogaduję się tak jak z tymi ludźmi. W świat teatralny na poważnie wciągnęli mnie Michał Juzoń (były menedżer Leszka Możdżera – red.) i Konrad Imiela (dziś dyrektor wrocławskiego Teatru Capitol – red.). Dostałem od nich szansę, za którą zawsze będę wdzięczny. Pierwszą taką poważną sytuacją był udział w finale 28. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Pisaliśmy muzykę do tekstów Witkacego. Na jednej scenie mieli pojawić się m.in. Jan Peszek, Maria Peszek, Jacek Borusiński z kabaretu Mumio, ja i… Doda!

Doda

Tak! Grałem z Dodą. Niezapomniana była nasza wspólna próba, kiedy przyszła do teatru z dwoma wystylizowanymi pudelkami. Wszystko się opóźniało, więc pieski nie wytrzymały i załatwiły swoje potrzeby na scenie. Ktoś nieopatrznie w to wdepnął i rozniósł po całym teatrze. Kiedy zobaczył to inspicjent, który kazał wszystkim wycierać buty co trzy minuty, zrobiło się strasznie. Nasza współpraca była dosyć zabawna. Kiedy przywiozłem jej nuty, myślała, że jestem jakimś supermuzykiem, a ja nawet nie umiałem ich odczytać. I tak sobie siedzieliśmy w niezręcznej ciszy przez chwilę, bo ona chyba też miała z tym problem. To było naprawdę fajne: posiedzieć sobie z Dodą. Wszystko potem poszło tak jak trzeba. Świetnie sobie poradziła z tym numerem, zaśpiewała go w pięknej trip-hopowej aranżacji z niełatwą melodią.



Koncerty

Doświadczenia z teatru: zabawę światłem, scenografią i choreografią, staram się wykorzystywać na koncertach. Z muzykami przebieramy się w różne stroje, odgrywamy role, wkręcamy ludzi. Czasami pojawia się u nas nawet Jacek Pieniążek – mistrz świata sobowtórów Chucka Norrisa, który odbywa ze mną regularne walki na scenie. Koncert musi być widowiskiem i nawet jeśli coś się nie uda, to trzeba z tego zrobić element show. Śmiać się z tego, że nam nie wyszło, a nie udawać, że wszystko jest jak należy. To taki styl, który powstał z wiecznego ścierania się wielkich wizji z minimalnymi środkami na ich realizację. Kiedyś przez to cierpiałem. Dziś się cieszę, bo stworzyliśmy własny rodzaj parateatru.

Film

Jedno z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa to soboty z westernem o 20. Siedziałem po kąpieli na kanapie przed telewizorem i wołałem: kaszka! Bananowa kaszka w peerelowskim bloku przy Rubinie to był mój mały eden. Jednym z najważniejszych obrazów w moim życiu jest „187” Kevina Reynoldsa. To fenomenalne połączenie obrazu i emocji z muzyką, która później okazała mi się najbliższa, szeroko pojętym trip-hopem. Mimo że wtedy byłem już zdecydowany na studia prawnicze i nie miałem odwagi tego zmieniać, po seansie „187” wiedziałem, co tak naprawdę pragnę robić w życiu. Nie wiedziałem jeszcze jak, ale czułem dreszcze. Dziś chcę tworzyć muzykę do filmów. Wymyślam i kręcę klipy. Powstało ich już chyba z 15. Jednak spełnieniem najskrytszych pragnień byłaby praca nad ścieżką dobrej fabuły. Rozglądam się po polskim podwórku. Rynek jest mały, a dobrych filmów powstaje niewiele. Są jednak perełki, takie jak np. „Symetria” i „Palimpsest” Konrada Niewolskiego. Wierzę, że kiedyś ktoś da mi szansę.

Wrocław

Pochodzę z Zielonej Góry. Kocham to miasto, choć mam z niego przykre wspomnienia. To jedno z niewielu miejsc, gdzie nie jestem zapraszany na koncerty, władze odmawiały współpracy przy moich projektach, jak chociażby przy kręceniu teledysku do „Hemoglobiny”, utworu nagranego z Marią Peszek, Rahimem i Pumeksem. Między innymi dlatego wybrałem Wrocław. Kiedy pierwszy raz usłyszałem hasło „Wrocław. Miasto spotkań”, wydawało mi się infantylne. Teraz, po spędzonych tu dziewięciu latach, wiem, że jest udane jak ekranizacja Forresta Gumpa. O tym mieście mógłbym napisać książkę, i może kiedyś to zrobię. Tu można znaleźć w krzakach wózki z supermarketów, Doda spotyka kabaret Mumio przy muzyce Kanału Audytywnego, prezydent Rafał Dutkiewicz prosi mnie o wgryzienie się w urodzinowy tort PPA, tak jak rok wcześniej to zrobiłem z jego nogą podczas finału. Jak przestaniemy stać w korkach i gubić zęby od dziur w drogach, to będzie perła środkowej Europy.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  •  
    2009-05-10 00:53  L.U.C - TO ABSOLUTNY GENIUSZ I ZJAWISKO W POLSKIEJ KULTURZE  ~Openmind
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12