sobota  21 listopada 2009 r.  Imieniny: Janusza, Konrada, Oliwiera
 
To view this object you need Flash
|
|
|

Skomentuj

e-mail: 

Muzyk grupy Napszykłat dla DZIENNIKA

Robert Piernikowski: Oddychamy szumem

Na muzycznej scenie nie są nowicjuszami, ale "NP" to ich pierwszy pełnowymiarowy album. W dodatku – doskonały. O bajkach poświęconych Leninowi i filozoficznych aspektach szumu rozmawiamy z Robertem „Piernikiem” Piernikowskim z hiphopowego poznańskiego tria Napszykłat.

W jednym z utworów z waszej nowej płyty padają słowa „szum to oddech”. Oddychacie szumem na co dzień? Lubicie go? Czy to dźwiękowe odwzorowanie naszych czasów?

Robert „Piernik” Piernikowski: Ponoć w greckiej mitologii szum to oznaka życia – tak jak pierwszy oddech, który w gruncie rzeczy brzmi właśnie jak szum. Wierzymy w to. Traktujemy szum poważnie – jako pełnoprawny instrument jak gitarę czy klawisze. Jeśli chodzi o esencję naszych czasów, to coś w tym jest – szum bez wątpienia jest ich wyznacznikiem. Nawet teraz kiedy rozmawiamy, w tle ciągle słychać jakiś zgiełk. Oczywiście tworząc naszą nową płytę, nie rozmyślaliśmy o jej brzmieniu w jakimś filozoficznym aspekcie, ale jest w tym coś metafizycznego.

Jesteście jedną z niewielu formacji hiphopowych, która łamie schemat rapowania o osiedlowych dramacikach. Wasza muzyka jest wielowymiarowa i niełatwa dla przeciętnego słuchacza. Podobny surrealistyczny klimat serwuje coraz popularniejszy L.U.C. Coś się w końcu ruszyło w polskim hip-hopie?

– Czy coś się ruszyło? Nie sądzę. Ludzie dalej kupują płyty Molesty i WWO. A kiedy my gramy koncerty, zdarza się, że nie przychodzi nikt. Ten dziwniejszy hip-hop ciągle jest niszową sprawą. Prawda jest taka, że nasza muzyka obecnie kręci głównie nas samych i dziennikarzy muzycznych. Jest taka teoria, że nowe nurty w muzyce osiągają apogeum mniej więcej raz na dekadę, więc może za 10 lat coś naprawdę się zmieni.

No właśnie – w Polsce jesteście prawie nieznani, za to w Czechach i na Słowacji gracie w pełnych klubach. Jak to możliwe?

– To trochę kwestia przypadku. Zagraliśmy kiedyś koncert z czeskim zespołem, który później nas zaprosił do siebie i okazało się, że tamtejsza publika bardzo polubiła nasze brzmienie. W ogóle ludzie tam są o wiele bardziej otwarci. Przypomina to klimat, z jakim mieliśmy do czynienia w Polsce w połowie lat 90. Publika wali na koncert zupełnie nieznanej kapeli, bo jest ciekawa nowego. U nas ludzie są już zblazowani – jak nie gra gwiazda, to wołami nie wyciągniesz ich na koncert. Różnica w muzycznej mentalności jest naprawdę ogromna, co jest dość smutne. Na koncert Daleka przyszło w Warszawie jakieś 100 osób, w Brnie zaś było ich pięć razy tyle. To o czymś świadczy. Szczególnie że żyjemy przecież w o wiele większym kraju.

Płyta jest świetnie wyprodukowana – niełatwo utrzymać w ryzach tyle warstw szumów, pogłosów i ścian hałasu. Wam się to udało, mimo że nie pomagał wam żaden znany producent. Mieliście jakieś wzorce? Brzmienie „NP” kojarzyło mi się ze wspomnianym Dalek...

– Sami dłubaliśmy w domu i trwało to naprawdę długo. Używaliśmy komputera sprzężonego z klasycznym samplerem MPC, kilkoma syntezatorami oraz bębnami i gitarami. Przed pracą nad miksami słuchaliśmy takich artystów, jak Flying Lotus czy Four Tet, żeby wiedzieć na czym stoimy, jeśli chodzi o realizację. Ale pod koniec tak daleko poszliśmy w las, że podarowaliśmy sobie porównywanie naszej muzyki z czymkolwiek. Zresztą w pewnym momencie nie było już na to czasu – musieliśmy się zdać na intuicję, bo las okazał się ciemny i gęsty.

A propos wycieczek w las – co być powiedział na porównanie was do braci Grimm polskiego hip-hopu? Bo dla mnie ta płyta brzmie jak bardzo mroczna baśń. Są tam nawet bajkowe sample...

– Coś w tym jest... Lubimy opowieści, takie płyty układające się w jedną spójną całość, które wciągają tak, że nie można przerwać ich słuchania w środku. Pod tym względem bardzo cenię twórczość Madliba pod szyldem Quasimoto. Na „NP” chcieliśmy właśnie osiągnąć taki efekt spójnej opowieści. A co do tego bajkowego sampla, to wiąże się z nim ciekawa historia. Otóż znaleźliśmy na jakimś targowisku staroci płytę z lat 50., na której polscy aktorzy czytają pochwalne peany na cześć Lenina. Żeby było ciekawiej, brzmią one czasem właśnie jak bajka. Poza tym idee Lenina są nam bliskie w kontekście własności prywatnej. Wkurza nas, że wytwórnie płytowe żądają haraczy za wykorzystywanie sampli innych wykonawców. Inna sprawa, że nie sprawia nam frajdy korzystanie z czyichś dźwięków jeden do jednego. Sztuka tak przetworzyć sampla, żeby nikt go nie poznał w nowym kontekście brzmieniowym. Aha, i na liczniki z wodą kładziemy magnesy.

Jesteście kojarzeni z hip-hopem, ale chyba równie blisko wam do sceny gitarowej. W waszej muzyce słychać echa psychodelii gitarowej no i dwa lata temu tryumfowaliście w Jarocinie jako debiutanci...

– Ten Jarocin będzie się za nami ciągnął chyba już zawsze, choć nie było to dla nas szczgólne przeżycie i właściwie to znaleźliśmy się tam trochę przypadkiem. Ja nadal uważam, że ktoś się raczej pomylił z werdyktem i że to nie my mieliśmy być laureatami. Zresztą bycie laureatem nas wcale nie interesuje i uznajemy to raczej za obciach. Co do etykiety to myślę, że jesteśmy daleko od hip-hopu i psychodelii gitarowej w powszechnym rozumieniu tychże. Robimy muzykę współczesną, czyli taki hip-hop, który może być wszystkim w każdej chwili – bez posmaku głupawego miszmaszu.

Skoro mówimy o inspiracjach to w materiałach prasowych pojawiają się też nazwisko Houllebecqa. Rozumiem, że w warstwie lirycznej czerpiecie z jego nihilizmu? Bo „NP” nie jest raczej optymistyczną płytą...

– Houllebecq jak dla mnie nie wymyślił nic nowego w literaturze, ale jest za to genialnym obserwatorem i chyba w tym tkwi jego wielkość. On opisuje to co widzi, tyle że widzi więcej i trochę jaskrawiej niż inni. My chcemy opowiadać historie z podobnej perspektywy. A jeśli chodzi o katastrofizm – cóż, niestety nie jest dobrze a będzie jeszcze gorzej.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
» NAJNOWSZE
» NAJPOPULARNIEJSZE
Wybierz kategorie RSS
  • ( 441 )

    Kondrat: Boję się, że Kaczyński wróci
    Ostatni wpis: Franek Z. , 20:12 2009-11-20
    Panie Kondrat jeżeli boi się pan powrotu PIS-u to przypuszczam że pan chyba czegoś się boi. Niech mi pan poda jeden przykład np. za rządu PIS-u jakiś aktor dostał jakiś wyrok chociaż był ...
  • ( 123 )

    Wajda chce kręcić o Wałęsie, ale nie może
    Ostatni wpis: meterek , 21:21 2009-11-19
    Pan Wajda robiąc film o Wałęsie wystawi o sobie wątpliwe świadectwo. ...
  • ( 22 )

    "Natasza, pokaż, że potrafisz tańczyć"
    Ostatni wpis: Batusia , 19:17 2009-11-11
    Muszka tańczy kwartał Natasza 20 lat ! Sprawiedliwie by było gdyby wygrała Muszka, bo zrobiła NIESAMOWITE postępy i SKUTECZNIE konkuruje z PROFESJONALISTKą ! ...
  • ( 18 )

    Anielskie głosy braci w finale "Mam talent"
    Ostatni wpis: bolec , 13:23 2009-11-09
    Fakt kazali im to śpiewać, najlepsze jest to, że Hołownia dziwnie pytał wszystkich występujących komu dedykują występy, aby nie podpadło że zapyta tylko braci. ...
  • ( 15 )

    Majdan i Janachowska już nie potańczą
    Ostatni wpis: ~Greta , 14:22 2009-11-17
    mówi się trudno. jestem mile zaskoczona, bo jak się okazało udział majdana w tym programie nie  był klapą i spokojnie dał sobie rade. generalnie za tańcem z gwiazdami jakoś nie pr ...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12