Wcześniej londyńska publiczność miała m.in. okazję oglądać w akcji falę młodszych zespołów: Pink Freud, Baaba, Contemporary Noise Sextet, podczas niezależnego Fertilizer Festival. A teraz przyszedł czas na prezentację czołówki naszej sceny jazzowej na jednej z najbardziej prestiżowych imprez muzycznych nad Tamizą.
Od postrocka do Komedy
Najważniejszym wydarzeniem tego weekendu był sobotni występ nowego kwintetu Tomasza Stańki w Queen Elizabeth Hall w ramach trasy promocyjnej albumu "Dark Eyes". O zainteresowaniu nim najlepiej świadczy fakt, że bilety wyprzedane były na kilka tygodni przed koncertem. Konkurencji dla polskiego jazzmana nie stanowił nawet odbywający się w tym samym czasie koncert legendarnego Sonny’ego Rollinsa w Barbican Centre. Z drugiej strony trudno się temu dziwić, skoro sam dyrektor festiwalu John Cumming przyznał, że bardzo zależało mu na gwieździe tego formatu, a brytyjska prasa jest zachwycona nowym skandynawskim składem zespołu naszego trębacza.
Stańko zaprezentował się w świetnej formie, choć jego młodzi muzycy potrzebowali czterech utworów, żeby się porządnie rozgrzać. Po blisko dwudziestominutowej wersji "The Dark Eyes of Martha Hirsch" nie było wątpliwości, że mamy do czynienia z dużo ciekawszymi artystami niż dawni członkowie Simple Acoustic Trio. Może pianista Alexi Tuomarila nie nadaje takiego tonu jak Marcin Wasilewski, ale zna swoje miejsce w szeregu, podobnie jak niezwykle barwny basista Andres Christensen. A gra skupia się bardziej na znakomitym perkusiście Olavi Louhivuori. W tej formule zaskakująco dobrze odnalazł się też gitarzysta Jakob Bro, który na swoim Telecasterze zapuszcza się nawet w rejony postrockowe. Muzycy bardzo prędko dotarli się na scenie i prawie cały materiał z "Dark Eyes" zabrzmiał jeszcze bardziej intrygująco. Natomiast na bis Stańko przypominał przewrotnie temat Komedy "Sleep Safe and Warm" z filmu "Dziecko Rosemary" Romana Polańskiego. Warto też wspomnieć, że po występie pod salą ustawiło się kilkaset osób po autograf artysty – i nie byli to tylko Polacy.
Dialog na dwa fortepiany
Nie mniej emocjonujący był koncert dobrze już znanego u nas duetu Leszek Możdżer – Lars Danielsson, który dzień później zagrał w mniejszej sali Purcell Room przed indyjskim pianistą Vijay Iyerem. To zestawienie jakkolwiek wydawałoby się egzotyczne, na tym tle jeszcze bardziej wyostrzyło styl gry naszego muzyka. Możdżer nawet jeśli nie wykonuje utworów Chopina, czuć w jego grze podobną wrażliwość na melodię i nastrój oraz klasyczną harmonię i świetną technikę.