To ogromne wyróżnienie, biorąc pod uwagę to, że projekt jest dopiero we wstępnej fazie badań. Realizacją tego - wydawałoby się - szalonego pomysłu zajął się zespół młodych naukowców z Uniwersytetu w Walencji, którego Jerzy jest członkiem. Jednak sam pomysł jest wyłącznie dziełem Polaka. Skąd w ogóle myśli o wyświetlaniu obrazu za pomocą drożdży? Dla Jurka wydaje się to dość oczywiste:
"Nasz projekt to jeden z pierwszych przykładów połączenia elektroniki i biologii. Polega on na stworzeniu ekranu komputerowego z komórek drożdży zmodyfikowanych genetycznie poprzez dodanie do nich świecącego białka - aekworyny - naturalnie znajdowanego w meduzach. Stymulacja komórki za pomocą impulsu elektrycznego powoduje napływ wapnia do jej wnętrza i niebieski rozbłysk aekworyny. Metoda ta pozwala na wyświetlenie dowolnego obrazu na powierzchni kultury drożdży w ciągu bardzo małego ułamka sekundy z pomocą dowolnego komputera i elektrod" - tłumaczy zawiłości swojej koncepcji.
Oczywiście, nie można dziś jeszcze tak po prostu zagrać w grę, podłączając komputer do takiego ekranu, ale nie wykluczone, że będzie to możliwe w dość bliskiej przyszłości. Jak zapewnia Jerzy:
"Projekt będzie rozwijany przez profesorów związanych z zespołem z Valencii. Ich zamiarem jest zrobienie lepszego ekranu o większej jasności i rozdzielczości. Można to uzyskać poprzez proces mutacji aekworyny, kanałów wapnia i poprzez używanie większej gęstości elektrod do stymulacji komórek. Teoretycznym limitem wielkości piksela jest oczywiście jedna komórka, o wielkości około 20 mikrometrow. Oznaczałoby to, że ekran 14-calowego notebooka mógłby mieć rozdzielczość 14400x9000 pikseli".
Jednak stworzenie "żywego" monitora to nie wszystkie możliwości wykorzystania komórek drożdży. Jerzy zwraca także uwagę na inne: "Oczywiście te badania są w bardzo wczesnej fazie rozwoju, ale są również bardzo obiecujące. Wykonaliśmy jeden z pierwszych przykładów połączenia elektroniki z biologią, a w przyszłości chcielibyśmy również stworzyć biologiczny odpowiednik matrycy do aparatów cyfrowych. Jednak moim zdaniem najważniejsze jest to, że elektroniczna kontrola fizjologii komórek ma ogromne szanse zrewolucjonizować medycynę.
no to teraz proszę połączyć tę informację z wiadomością, że polskie wspaniałe uniwersytety UJ i UW znalazły się w 4tej setce tych ponoć najlepszych na świecie. biorąc pod uwagę nepotyzm i zwapnienie polskiej kadry naukowej i akademickiej to i tak niezły wynik. nie dziwię, się że pan jerzy odniósł sukces w USA a nie w polsce, gdzie pewnie już dawno sklepałby go jakiś zakomplesiony profesorek. może by tak naszym naukowcom trochę wszczepić tych drożdży do mózgów, żeby w końcu przejrzeli, że muszą zreformować swój mikro światek.