Decyzja włoskiego sądu zezwalającego na odłączenie 38-letniej Włoszki od aparatury podtrzymującej życie wywołała wielką dyskusję o granicy między tzw. godną śmiercią a eutanazją. Sprawa stała się też przedmiotem ostrego sporu politycznego. Jej przebieg pokazuje, że nie da się pogodzić róźnych racji, znaleźć złotego środka, jak chcieliby zwolennicy aksjologicznej letniości, trzeba wybrać życie lub śmierć.
Życie jest wartością. Zgodna na śmierć osoby w śpiączce tę wartość relatywizuje i nieuchronnie otwiera drogę eutanazji. Decyzja sądu nie opierała się na przesłankach naukowych. Żaden ekspert nie jest w stanie stwierdzić, że stan wegetatywny w jakim znalazła się Eluana jest nieodwracalny. W Toruniu jest ośrodek, gdzie znajdują się ludzie w stanie śpiączki. W ostatnich kilku latach aż 17 z nich udało się wybudzić. Kto dał prawo włoskiemu sądowi do decydowania o zabiciu kobiety bez specjalistycznych badań? Tym bardziej, że pod względem biologicznym była zdrowa, tyle, że bez świadomości, a ingerencja z zewnątrz polegała na podawaniu pokarmu i płynu, a nie sztucznym zastępowaniu jakiegokolwiek narządu.
>>> Zupełnie inne poglądy na temat eutanazji Eluany Englaro ma Cezary Michalski
Eluana nie musiała umierać. Siostry zakonne, w domu opieki w którym przebywała przez ostatnie 17 lat zadeklarowały, że będą się nią opiekować nadal, bez żadnych opłat. Ojciec kobiety zdecydował inaczej. Nie posłuchał dramatycznego apelu ojca Amerykanki Terri Schiavio, która została uśmiercona w podobnych okolicznościach. "Powolna śmierć z odwodnienia i z głodu to krańcowe barbarzyństwo. Chociaż zwolennicy eutanazji powiedzą, że to bezbolesne, ja byłem świadkiem potwornych cierpień mojej córki. Jeśli nie przerwiesz tej procedury, będziesz świadkiem nieludzkiej agonii. Z Eluany zostanie tylko skóra i kości. Jej kości policzkowe powiększą się do nienaturalnych rozmiarów, a oczy wysuną się z oczodołów. Jeśli, powtarzam, nie powstrzymasz tego, to przygotuj się na widok straszliwego, nieporównywalnego z niczym cierpienia" - napisał ojciec Terry.
W naszej cywilizacji, która opiera się na wartościach chrześcijańskich, życie było uznawane za wartość niezależnie od światopoglądu. W czasach nowożytnych ujawniły się silne dążenia do odbierania tego prawa określonym grupom. Po eugenice ludzi niepełnosprawnych w latach 30-tych w Skandynawii, planowej eksterminacji Żydów, Cyganów, czy Polaków przez Hitlera, wreszcie zgody na nieograniczoną aborcję dzieci nienarodzonych, teraz przyszedł czas na eutanazję ludzi nieprzydatnych czy uciążliwych na podstawie subiektywnych kryteriów. Ten kierunek to barbarzyństwo kwestionujące podstawy naszej cywilizacji, którego ofiarami mogą paść także jego propagatorzy. Tragedia Eluany to tragiczne memento dla naszego świata.
O Eluanie Englaro Nie ma tutaj za dużo do powiedzenia. Jest jasne i oczywiste, że przerwanie karmienia Eluany było eutanazją w sensie ścisłym. Tu nie ma miejsca na pytania czy było to zabójstwo czy nie, bo było.Tu chodzi o pytanie czy wolno tak postepować. Tu tak naprawdę chodzi o naszą wizję człowieka, celu, sensu i wartości ludzkiego życia. To są pytania o etos. Czy wartość człowieka mierzy się jego społeczną przydatnością, jego możliwością wolnego, suwerennego i świadomego działania? To są pytania o antropologię. Czy prawo do życia ma wyłącznie człowiek, ktory sam może o siebie zadbać, sam decdować o kształcie swojego życia? Jeżeli dla nas dzisiaj najwyższą wartością jest zdrowie, siła fizyczna, moc, piękno to czysto zewnętrzne, to nigdy nie będziemy wstanie zaakceptować i pogodzić się z tym, że życie może wyglądać zupełnie inaczej i mieć sens... To są pytania o granice ingerencji w moje życie osób trzecich, nawet mi najbliższych. Pytania o to czy ja sam mam prawo stanowić o losie swoich bliskich i to wtedy gdy oni sami nie są wstanie w żaden sposób o sobie zdecydować...?