sobota  20 marca 2010 r.  Imieniny: Eufemii, Kiry, Klaudii
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (4)

e-mail: 

Komentarz Mikołaja Wójcika

"Nie grać konstytucją"

Przepisy konstytucji dotyczące prezydenta są dalekie od doskonałości. Nie można nazwać dobrym ustroju, w którym głowie państwa pozostawia się w rzeczywistości wybór między siedzeniem cicho a przeszkadzaniem większościowemu rządowi. I to pomimo, że mandat demokratyczny wszystkich prezydentów III RP był w każdym przypadku nieporównanie większy niż kolejnych premierów.

Spór o to, czy tworzyć w Polsce system kanclerski czy prezydencki, toczy się od lat. Niestety, dopóki którykolwiek z tych urzędów piastuje Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński czy Donald Tusk, dopóty ta debata nie będzie dotyczyć ustroju Rzeczypospolitej, a jedynie wyższości jednej partii nad drugą.

Pisanie ustawy zasadniczej pod dyktando bieżącej sytuacji politycznej to jej grzech pierworodny. Najpierw SLD i PSL ograniczały władzę prezydenta w obawie o dyktatorskie zapędy Lecha Wałęsy. Gdy wybory w 1995 roku wygrał Aleksander Kwaśniewski, naprędce zwiększano mu kompetencje.

Kupiłbym pomysł premiera Tuska z szybkimi zmianami, nawet osłabiającymi urząd prezydenta, ale tylko pod jednym warunkiem: gdyby wchodziły w życie po najbliższych wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Nemo iudex in causa sua musi być zasadą w polityce, by ta była uprawiana przyzwoicie.

Podobne tematy:
Najczęściej komentowane