Agnieszka Sopińska: Czy po dwóch latach rządów Donalda Tuska żyje się panu lepiej?
Paweł Śpiewak*: Żyje mi się lepiej z dwóch powodów: po pierwsze, bo nie jestem już posłem Platformy Obywatelskiej, a po drugie, bo nie rządzi PiS. Pierwszy powód jest oczywisty. Będąc członkiem klubu PO, musiałem mieć partyjną mentalność. Natomiast wraz z odejściem PiS od władzy skończyło się awanturnictwo polityczne na scenie publicznej.
To wskazuje na to, że siłą Platformy jest niechęć do rządów PiS.
Styl rządzenia PiS nie był najlepszy. Działy się rzeczy skandaliczne. To przecież za czasów tamtej koalicji minister edukacji zastępował na liście lektur obowiązkowych Gombrowicza Dobraczyńskim. A minister sprawiedliwości podsłuchiwał swojego wicepremiera i urządzał spektakl pod tytułem: wicepremier kłamie. To rzeczy wręcz niebywałe, fundamentalnie nie do zaakceptowania. Ale siła Platformy nie wynika tylko z niechęci Polaków do PiS. Należy pamiętać, że każdy rząd musi mieć legitymizację. Oprócz poparcia wyborców, co daje określoną liczbę miejsc w parlamencie, musi mieć jakąś ideę, na podstawie której rządzi. Mam wrażenie, że PiS jest jedną z podstaw legitymizacji Platformy. Na przykład po wybuchu afery hazardowej Donald Tusk nie mówił: skończymy z korupcją, tylko mówił: skończymy z PiS. Czyli jednym z głównych problemów był przeciwnik polityczny, z którym prowadzą wojnę na śmierć i życie. W tym sensie PiS odgrywa wielką rolę.
Bo ludzie boją się powrotu Jarosława Kaczyńskiego do władzy.
Ten strach jest bardzo silny. Ale nie sądzę, by siła Platformy wynikała tylko z tego. Platforma jest silna, bo niespecjalnie dużo wymaga od ludzi, a dodatkowo trafiła na dobrą koniunkturę nastrojów społecznych. PiS chciało dokonać kolejnej rewolucji w Polsce. Mówili, że zmiany przeprowadzone po 1989 r. były niewystarczające. Zatem potrzebne jest moralne odrodzenie, usprawnienie państwa, mówiono o ciągnięciu za cugle, walce z korupcją. Okazało się, że ludziom nie odpowiada ten typ rewolucjonizmu. Natomiast Platforma mówi, że minione 20 lat było bardzo dobre. Jest dużo akceptacji siebie, narodu, społeczeństwa. Ten rodzaj postawy PO wobec świata jest zgodny z nastrojem społecznym.
Czyli nadal aktualne jest to, co mówił pan półtora roku temu, że Platforma wysłała ludzi na grillowanie i oni dobrze się tam czują?
Platforma nie wymaga od ludzi, by dokonywali jakichś moralnych oczyszczeń, by byli bardziej narodowi, niż są, i żeby byli tacy, siacy czy owacy. Nie, Platforma mówi: bądźcie tacy, jacy jesteście.
czytaj dalej
Czy to działa również w drugą stronę? Czyli że Polacy nie stawiają przed Platformą wymagań, nie oczekują od niej zbyt wiele?
Z badań społecznych wynika, że Polacy jak nigdy wcześniej akceptują siebie. Są dumni z tego, co się dokonało w Polsce w minionych latach. Po raz pierwszy w historii tak zdecydowanie akceptują kapitalizm. Są zdecydowanie bardziej optymistyczni. Mniej jest narzekania i poczucia krzywdy. Ten nastrój pewności i akceptacji siebie jest dominujący. A to wpisuje się w mentalność Platformy. Do tego dochodzi jeszcze jeden element. Mianowicie dziś dominuje kultura miejska. Tak zwana Polska B, zapóźniona, katolicka i słabsza, oczywiście gdzieś istnieje, ale dziś stanowi jedną trzecią społeczeństwa.
Skoro Polacy nie wymagają zbyt wiele od Platformy, to wszelkie rozliczanie rządu z przedwyborczych obietnic nie ma sensu?
Dokładnie tak. To może trochę wyglądać na takie czepialstwo. Ale żeby nie było wątpliwości: uważam, że należy rozliczać rząd. Na tym powinna polegać kultura polityczna. Jeżeli polityk się do czegoś zobowiązuje, to po latach należy sprawdzić, jakich zobowiązań nie udało mu się spełnić i dlaczego tak się stało. To powinno być podstawą zaufania między wyborcą a politykiem. W Polsce taki rodzaj rozliczeń nie istnieje. A Platforma jest królem łamania obietnic. A mimo to Polacy nadal ją lubią. Działa tu pewien klucz psychologiczno-moralny. To znaczy, jeżeli nie są łamane standardy, to właściwie politycy mogą zrobić bardzo dużo złego i głupiego. A poza tym polityk, który reprezentuje Polaków, musi pokazywać pewien rodzaj psychologicznej klasy, musi być wewnętrznie poskładany, budzić zaufanie. Siła Platforma wynika także z zaufania do Tuska.
Czyli wystarcza, by polityk był miły, grzeczny i uprzejmy, komplementował Polaków i nieistotne jest, czy przeprowadził reformę finansów publicznych, czy reformę emerytalną?
Z punktu widzenia wyborcy to nie jest ważne. Dzieje się tak oczywiście do momentu, gdy na własnej kieszeni nie odczuje braku tych reform. Jest coś takiego w Lechu i Jarosławie Kaczyńskim, że mają bardzo negatywny elektorat. Żaden inny polityk nie ma tak silnego negatywnego elektoratu. A to znaczy, że ludzie za coś ich nie lubią. Pewnie niektórzy nie akceptują ich zajadłości, braku poczucia humoru, nieumiejętności rozmawiania z ludźmi. To taki rodzaj obecności w świecie publicznym, który nie wywołuje sympatii.
czytaj dalej
Drodzy forumowicze ! Śpiewakowi żyje się lepiej , bo wyszedł z aktywnej polityki. Czytajcie uważniej ,to mniej się będziecie denerwować. On też nie jest zachwycony Platformą- cała wypowiedz na to wskazuje. Nie dość wnikliwie natomiast opisuje PIS. To prawda ,że Kaczyński ma spory elektorat negatywny- to znaczy tych , którzy wybierają oponentów , bo Prezesa nie lubią! Smutne ale prawdziwe, że niewiele większe smutasy niż Prezes nie cierpią go głównie dlatego , że przypomina im ich samych. Koncentracja władzy na szczeblu centralnym owocuje koncentracją władzy na szczeblu lokalnym . Prezesi rządzą seregowymi członkami jak to opisał Śpiewak. A burmistrzowie miasteczkami jak prezesi partiami. Koncentracja władzy bardzo jest dobra w dwóch przypadkach - gdy się chce skręcić jak najwięcej dla siebie i kolegów , albo ..... na wojnie .Prezes toczy wojnę o sprawiedliwość , więc Śpiewak powinien mu wybaczyć.O co Tusk prowadzi wojnę - skoro już nie o liberalizm -doczytaliśmy również.