sobota  20 marca 2010 r.  Imieniny: Eufemii, Kiry, Klaudii
 
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Skomentuj

e-mail: 

Wyprawa do Kalkuty

Miasto Kali i Matki Teresy

Miasto Kali i Matki Teresy

Wracamy tutaj jak do domu. Lubimy Kalkutę, choć jej najstarszy budynek liczy sobie niespełna dwieście lat. Nie w zabytkach tkwi jednak siła tego miasta, ale w jego klimacie.

Nie ma swojego Tadż Mahalu, nie rzuca na kolana, zwykle na początku rozczarowuje i męczy... Na dodatek otacza ją sława miasta wyjątkowej biedy i pracujących w nieludzkich warunkach kulisów. A jednak Kalkuta jest miejscem ludzi nauki i sztuki, współczesnych świętych, filmowców tworzących w opozycji do Bollywood. Poświęcono jej nawet musical. Właśnie tutaj możemy liczyć na odzyskanie zagubionego bagażu lotniczego, którego nikt inny w świecie nie był już w stanie namierzyć.

W pociągu z Delhi leżymy pod sufitem i chwytamy strużkę wiatru z dwóch potężnych wiatraków. Próbujemy czytać, ale co chwilę osuwamy się w niebyt, z którego budzą nas roznosiciele herbaty. Jest zbyt gorąco. Pociągi nie zmieniły się od lat – ten sam tłok, zapewniająca odrobinę prywatności górna prycza, herbata w glinianych czarkach, które potem wyrzuca się za okno...

Mekka obieżyświatów

Dochodzi druga w nocy. Suddar Street – kalkucka mekka obieżyświatów i wolontariuszy pracujących w Domach Matki Teresy – jest pusta. Bramy tanich hotelików zatrzaśnięte na głucho, rikszarze śpią wciśnięci w swoje wehikuły. Tylko rosłe szczury (jest wśród nich nawet rudy) przechadzają się dostojnie, nieczułe na nasz widok i hałas, jaki robią stawiane na chodniku ciężkie plecaki.

Szukamy noclegu. Zaspana obsługa kolejnego hotelu o znanym globtroterom azjatyckim standardzie, nieskora do otwierania drzwi, pokrzykuje przez szybę, że nie ma miejsc. W końcu trafiamy do hotelu Diplomat. Na Suddar Street reguła jest prosta: im bardziej światowa nazwa, tym podlejszy hotel. Nie zdziwiło nas więc, że pokój – bez okna, tak ciasny, że trudno doń wejść, za to z telewizorem, w którym działa jeden kanał, reklamowy – wyglądał jakby wczoraj wybuchł w nim pożar. Przebudzenie było jednak miłe. Może dlatego że przyniosło znajome zapachy i dźwięki.

Do Kalkuty wróciliśmy jak do domu. Lubimy ją, choć najstarsza budowla liczy tutaj niespełna dwieście lat. Nie w zabytkach tkwi jednak siła tego miasta, a raczej w jego sprzecznościach i jakimś nieuchwytnym, ale bardzo mocnym intelektualnym fermencie.

(1)2 3 4 5 6 7
Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:

Szukaj hoteli

Cel podróży

Data zameldowania

calendar

Data wymeldowania

calendar

otoWakacje.pl

Zarezerwuj bilet
» SONDA
Czy biuro podróży, w którym wykupiłeś wczasy za granicą kazało ci dopłacić do ceny z powodu zmiany kursu złotego?
» POGODA
» PROGRAM TV