sobota  20 marca 2010 r.  Imieniny: Benedykta, Lubomira, Lubomiry
 
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Skomentuj

e-mail: 

Wakacyjny wypad do Człuchowa

Stąd Krzyżacy najeżdżali Wielkopolskę

Miasteczko Człuchów, malowniczo położone nad jeziorami Urzędowym i Urzędowym Małym, przytuliło się do masywnej ceglanej wieży. Tyle pozostało po krzyżackim zamku, drugim co do wielkości po malborskim. Był siedzibą komturów i bazą do zbrojnych ataków na sąsiedzką Wielkopolskę.

Zapach Marchii

W Człuchowie rezydował Arnold von Baden, budzący postrach olbrzym, znany z powieści "Krzyżacy". Komtur Henryk, który kazał nosić przed sobą dwa nagie miecze, mieszkał jednak nie w Człuchowie, a w niedalekiej Tucholi. Nawet Sienkiewiczowi zdarzały się pomyłki.

>>> Takie parowozy jeżdżą tylko w Wielkopolsce

Po pokonaniu Krzyżaków rozległy kompleks zamkowy przez ponad trzysta lat gościł polskich starostów. Człuchów nadal leżał na pograniczu, tyle że obrotowym: strzegł teraz polskich rubieży przed Niemcami z Pomorza i Brandenburgii. Po pierwszym rozbiorze (1772) praktyczny król pruski rozkazał rozebrać niepotrzebną już warownię, której cegły posłużyły do budowy mieszczańskich domów. Do osamotnionej wieży dobudowano zbór luterański.

W 1920 r. granica wróciła w okolice miasteczka. Traktat wersalski przykroił nieco historyczny obszar odradzającej się Polski. Z pozostawionych Niemcom "obierzyn" utworzono wtedy prowincję o osobliwej nazwie Marchia Graniczna. Człuchów został jednym z jej ośrodków.

>>> Żywiec zdradza tajemnice warzenia piwa

Życie, jak to na prowincji, płynęło tutaj spokojnie, dopóki w 1938 r. hitlerowcy nie spalili i zburzyli miejscowej synagogi. Okazało się wtedy, że zbudowano ją z cegieł zamkowych, czego nie omieszkali odnotować pasjonujący się historią naziści.

>>> Największe bagno jest nad Biebrzą

Dziś o przeszłości Człuchowa przypomina owa wieża, wznosząca się nad wyschniętą, lecz nadal imponującą swym ogromem fosą zamkową, w której zmieściło się nawet całe gospodarstwo z obszernym podwórkiem. Wokół szczytu uwijają się wrony i kawki. Wewnątrz zachowała się belka z granitu: na niej Krzyżacy zawieszali kosz z płonącymi węglami, ilekroć chcieli zawiadomić załogę sąsiedniego zamku w Chojnicach o nadejściu nieprzyjaciela. Na początku XX wieku, podczas prac konserwatorskich, odkryto w fundamentach budowli kości więzionych tam skazańców.

Niewidoczna linia

Krzyżaccy obserwatorzy, usadowieni na szczycie wieży, mogli stamtąd podziwiać wspaniałe widoki. Pod tym względem niewiele się wokół Człuchowa od czasów średniowiecza zmieniło. Miasteczko położone jest na skraju najbardziej malowniczej partii Pojezierza Pomorskiego. Większą jej część zajmują rozległe i na szczęście mało naruszone przez człowieka sosnowe bory. Można nimi iść całymi godzinami i nie napotkać osiedli ani nawet pojedynczych zabudowań.

>>> Pojezierze Wałeckie pełne tajemnic

Przez lasy przedzierają się kręte rzeczułki, wpadające do Brdy, która ma swoje źródła w okolicy. To idealne miejsce na spływ kajakowy, chociaż nie widać tutaj zbyt wielu wioślarzy.

Inaczej jest na Jeziorze Charzykowskim, wielkim akwenie, położonym na północ od drogi z Człuchowa do Chojnic. Po jego falach - a w czasie niepogody bywają one całkiem wysokie - śmigają żaglówki i motorówki. Mało kto wie, że właśnie to jezioro było przed wojną kolebką polskiego jachtingu.

>>> Warszawa była żydowską stolicą

Z Człuchowa do Chojnic tylko kawałek, a przecież czuje się, że granica, dzieląca oba miasta do 1939 roku, nie do końca się zatarła i nadal jakoś porządkuje tutejszy krajobraz. Widać to w architekturze wiejskich kościołów, budowanych z pruskiego muru, w budowlanych detalach mijanych starych tartaków, elewatorów lub cukrowni, wreszcie w specyficznej nucie powojennego zaniedbania, nieobecnej na terenie "starej Polski", zamieszkałym od wieków przez gospodarnych Kaszubów.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
» POGODA