Jak dowiedział się DZIENNIK, Platforma Obywatelska chce zmienić konstytucję tak, by w Polsce zapanował system kanclerski, jak w Niemczech. Daje on większą władzę premierowi kosztem uprawnień prezydenta. Rola głowy państwa to w zasadzie jedynie honorowe sprawowanie urzędu. Prace nad zmianami w konstytucji ruszają już w maju.
"Prezydent powinien być wyłaniany przez parlament i mieć uprawnienia symboliczno-honorowe, poza sytuacjami kryzysowymi. Wtedy cała władza w ręce prezydenta" - wyjaśnia w RMF poseł PO Jarosław Gowin. Dlaczego chce odebrać wszystkim Polakom możliwość wybierania głowy państwa?
"To są emocjonujące wybory, ale one są, po pierwsze, dosyć kosztowne. Pal sześć koszty. Ale one są kosztowne politycznie, ustrojowo, ponieważ system ustrojowy mamy niespójny" - mówi polityk Platformy.
Jednak w samej PO nie ma zgody co do zmian konstytucji. Przeciw Jarosławowi Gowinowi stanął szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski. "Nie Zgromadzenie Narodowe, ale naród powinien wybierać prezydenta" - kategorycznie stwierdził w Radiu ZET.
"Jestem przeciwny ograbianiu prezydenta z jego kompetencji" - podkreślił Chlebowski.
to jest tu przyklad : "Na przełomie kwietnia i maja rząd przekazał na konta stacji telewizyjnych: TVN, TVN 24 i TVN 7, należących do koncernu ITI, około 1,2 mln zł; 600 tys. zł trafiło do mediów Zygmunta Solorza. Pod koniec ubiegłego roku pieniądze z unijnych funduszy rząd przekazał Grupie Eskadra, organizującej kampanię PO w internecie Imperium Walterów robi kokosy na rządowej propagandzie 2 mln 548 tys. 411 zł to kwota, jaką rząd Donalda Tuska przekazał wybranym stacjom telewizyjnym za emisję w dniach 28 kwietnia - 15 maja br. reklamówek promujących przyszłe "sukcesy rządu". Pieniądze przetransferowano w ramach kampanii promocyjnej Narodowej Strategii Spójności - serii telewizyjnych spotów typu "wybudujemy autostrady". Największy kawałek finansowego tortu przypadł mediom należącym do koncernu ITI: łącznie telewizje TVN, TVN 24 i TVN 7 otrzymały ok. 1 mln 270 tys. złotych. Ponad 600 tys. zł przypadło Polsatowi i TV 4, mediom należącym do Zygmunta Solorza-Żaka. Środki pochodziły z funduszy unijnych będących w dyspozycji Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Kilka miesięcy wcześniej resort Elżbiety Bieńkowskiej pozbawił, cięciami na liście indykatywnej, unijnych dotacji szereg wyższych uczelni, w tym Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Wielokrotnie zadawane przez opozycję i zbywane milczeniem przedstawicieli rządu Donalda Tuska pytanie: "Ile kosztuje medialna propaganda sukcesu?", doczekało się wreszcie odpowiedzi. Medialna propaganda na temat przyszłych sukcesów rządu Donalda Tuska, nasilona przed orędziem premiera, ma swój bardzo konkretny finansowo wymiar. I jest dla reklamujących "sukcesy" oraz zamierzenia premiera Tuska mediów niezwykle opłacalna. A wszystko to za sprawą niemałych pieniędzy pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, które Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, kierowane przez Elżbietę Bieńkowską, przelało na konta kilku stacji telewizyjnych. Wszystko w ramach opłat za "kampanię promocyjną Narodowej Strategii Spójności". Sumy, jakie MRR przekazało wybranym mediom, to - jak zapewnia resort kierowany przez Bieńkowską - opłata za emisję na antenie m.in. TVN, TVN 24 i TVN 7 spotów telewizyjnych, w których przekonywano, że "wybudujemy autostrady" lub "powstaną mosty". Oczywiście w bliżej nieokreślonej przyszłości. Podobne slogany pojawiły się w orędziu Donalda Tuska, zbieżnym w czasie z emisją telewizyjnych reklamówek. - Czy prezentowanie na antenie TVN słodkiego obrazu premiera Tuska, który dwoi się i troi, żeby szukać oszczędności w budżecie państwa, jest działaniem przypadkowym, czy też płaci za to budżet państwa, z którego strumieniem płynie kasa do koncernu ITI za emisje reklam, takich jak chociażby spot pt. "Dobrze nam się układa", reklamujący Narodową Strategię Spójności? - pyta poseł Zbigniew Girzyński (PiS). Jak poinformowało nas biuro prasowe Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, medialna kampania reklamowa prowadzona od końca kwietnia do połowy maja kosztować będzie 2 mln 548 tys. 411 złotych. - Zakup mediów na kampanię, która rozpoczęła się 28 kwietnia i potrwa do 15 maja br., został zlecony wyspecjalizowanemu domowi mediowemu - twierdzi biuro prasowe MRR. Jednym z kryteriów wyboru mediów było dotarcie do grupy docelowej w wieku od 20. do 64. roku życia, z wykształceniem średnim i wyższym oraz co najmniej średnim dochodem. To - jak wskazują statystyki - w dużej części tradycyjny elektorat Donalda Tuska. Dobór narzędzi jest dostosowany do rodzaju komunikatu oraz do danej grupy docelowej - zapewniają pracownicy biura. Jak wynika z materiałów przekazanych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, największa część sumy przypadła koncernowi ITI, który otrzymał ok. 1,2 mln złotych. Z "promocyjnego" budżetu o wysokości 2,5 mln zł 40 proc. trafiło na konta TVN, 6 proc. - TVN 24, i 4 proc. - TVN 7. Nieco mniejszy kąsek przypadł mediom należącym do Zygmunta Solorza-Żaka: 22 proc. całości otrzymał Polsat, 3 proc. - TV 4. Pozostałą ćwiartką podzieliły się: TVP - 23 proc., i kanał Discovery - 2 procent. - Cudu gospodarczego nie będzie, autostrad już prawie na pewno nie będzie, mosty są budowane jak tunel w Warszawie, wzdłuż rzeki, a duże pieniądze wydaje się na polityczne public relations i propagandę sukcesu. Niech rząd Tuska wytłumaczy to tym samorządom, uczelniom i instytucjom, które dzięki posunięciom pani minister Bieńkowskiej unijnych pieniędzy nie otrzymały - denerwuje się poseł Maks Kraczkowski (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki. Rządowy grant za kampanię wyborczą PO? 2,5 mln zł, jakie trafiły do mediów na przełomie kwietnia i maja, to nie pierwszy transfer środków finansowych w ramach promocji i reklamy. - Koszt zrealizowanej pod koniec 2007 r. wizerunkowej kampanii o charakterze promocyjnym, adresowanej do ogółu społeczeństwa, wyniósł łącznie - zakup mediów, kreacja i produkcja spotów oraz kreacja billboardów - ok. 4 mln 174 tys. zł brutto - informuje Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Część z 4 mln zł przelano na konta firm opracowujących strategię reklamową. Resort zapewnia, że nie współpracuje na stałe z żadną firmą reklamową, a - jak napisano w przesłanej nam informacji - "Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zleca wyspecjalizowanym firmom zewnętrznym realizację określonych zadań publicznych. Firmy te są wybierane zgodnie z procedurami wynikającymi z ustawy Prawo zamówień publicznych lub, gdy ustawa nie ma zastosowania, po uprzednim rozeznaniu rynkowym". Wśród firm wymienianych przez urzędników ministerstwa jako te, które uczestniczyły w przygotowaniu kampanii reklamowej Narodowej Strategii Spójności, na pierwszym miejscu jest Grupa Eskadra. Ta firma przygotowała dwa telewizyjne spoty reklamowe: "Dobrze nam się układa" i "Świetny program" - adresowany do młodzieży. W jej skład wchodzi Agencja Interaktywna Opcom Grupa Eskadra, która podczas ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych organizowała dla Platformy Obywatelskiej kampanię w internecie. Z kolei wchodząca również w skład Grupy Eskadra - Eskadra Marketing Services - opracowała trzyetapową kampanię reklamową, wspierającą kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej. Zakres współpracy objął usługi doradcze, butik kreatywny oraz kompleksowo wszystkie działania związane z kampanią w prasie, na nośnikach reklamy zewnętrznej oraz materiały BTL. Co najmniej 4 mln zł wydane pod koniec ubiegłego roku i ponad 2 mln zł wydane na przestrzeni kwietnia i maja br. to nie koniec pieniędzy, jakie mogą trafić do ośrodków medialnych zainteresowanych udziałem w rządowej propagandzie sukcesu. Tort jest spory i bez wątpienia starczy go do końca kadencji. "W latach 2007-2015 działania informacyjne i promocyjne o charakterze horyzontalnym są finansowane z działania 4.1 POPT 2007-2013 'Promocja i informacja'. Wysokość środków na działania informacyjne i promocyjne w ramach priorytetu: 62 mln 682 tys. 353 euro, z czego 85 proc. z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego" - informuje Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Zapewnia jednocześnie, że pieniędzy nie można przeznaczyć na inne cele, tłumacząc to zaleceniami i zastrzeżeniami UE. "Unia Europejska, przekazując państwom członkowskim pieniądze z funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności, jednoznacznie wymaga wypełniania określonych obowiązków informacyjnych, traktując promocję jako nieodłączny i równorzędny element procesu wdrażania funduszy" - zaznacza biuro prasowe Ministerstwa Rozwoju Regionalnego." Wojciech Wybranowski