"Sytuacja w Polsce jest zupełnie inna niż w Niemczech, gdzie prezydent Horst Koehler wstrzymał się ze złożeniem podpisu pod aktem ratyfikacji do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności traktatu z Lizbony z niemiecką konstytucją" - tłumaczy Pia Ahrenkilde Hansen, rzeczniczka Komisji Europejskiej.
Przypomina też, że Polska zobowiązała się do przyjęcia dokumentu z Lizbony do końca tego roku. "Proces ratyfikacji trwa i odnosi się to do Polski. Tym bardziej, że prezydent Polski był jednym z głównych aktorów podczas negocjacji traktatu" - dodaje rzeczniczka.
Dlaczego nasz prezydent nie chce podpisać traktatu? "Sprawa jest bezprzedmiotowa" - mówi Lech Kaczyński, tłumacząc, że Irlandia w referendum odrzuciła przyjęcie tego dokumentu. I zapewnia, że jeśli Irlandczycy zmienią zdanie i jednak przyjmą traktat, to "ze strony polskiej nie będzie najmniejszej przeszkody, aby dokument ten ratyfikować".
Komisja Europejska poinformowała, że dotąd 11 krajów złożyło w Rzymie tzw. instrumenty ratyfikacyjne, co oznacza, że w 100 procentach zakończyły one proces ratyfikacji. Dokumenty te przekazywane są rządowi włoskiemu, który jest depozytariuszem podpisanych w Rzymie w 1957 roku traktatów rzymskich, co jest uznawane za symboliczny początek europejskiej integracji.
Hipokryzja i zadufanie. Stawanie okoniem tylko żeby widzieli, że Lecha pikać w bok nie wolno, bo to Lechu... Umowa słowna, a więc w tym wypadku obiecanki Kaczyńskiego, że podpisze traktat, powinna być respektowana. Nie zgadzam się na wycieranie sobie gęby faktem, że połowa wyborców, omamiona postkomunistyczną paranoją poszła głosować na kartofla-populistę. Mam w nosie czy jest profesorem prawa czy nie - nie ma ani krztyny cczi i honoru. Gdyby miał - spełniłby obietnicę i podpisał. WSTYD!