piątek  20 listopada 2009 r.  Imieniny: Anatola, Edmunda, Sędzimira
 
To view this object you need Flash
|
|
|

Komentarze (86)

e-mail: 

Serwis informacyjny tylko dla ludzi PO

Platforma robi propagandę za pieniądze rządu

Platforma robi propagandę za pieniądze rządu

Czy politycy mówią do nas własnymi słowami? Można mieć wątpliwości. DZIENNIK dotarł do pisemnych instrukcji propagandowych dla działaczy Platformy Obywatelskiej. Ściągawki, co i jak mówić, powstają w kancelarii premiera i są rozsyłane codziennie do ministrów i posłów PO.

>>> Przeczytaj fragmenty rządowych instrukcji

Cel instrukcji jest prosty. Wynika z nich, że w wystąpieniach w radiu i w telewizji politycy Platformy mają zajmować się głównie krytykowaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wychwalaniem Donalda Tuska. Gotowe tezy i propozycje wypowiedzi suflują im specjaliści od marketing.

PO prawie jak PiS

"Przekazy dnia", bo tak nazywają się instrukcje, powstają w departamencie komunikacji społecznej kancelarii premiera. Zespół PR-owców jest ważny - mieści się w pobliżu gabinetu premiera. Kim są autorzy "przekazów", które mają nadawać ton wypowiedziom PO? To kilka osób, które zdobywały marketingowe szlify w branży energetycznej czy w promocji produktów mlecznych, a nawet w firmach oponiarskich. Raz lub dwa razy dziennie produkują instrukcje. Chodzi o to, by politycy wiedzieli, co mają mówić reporterom.

W sumie DZIENNIK zdobył 20 "przekazów dnia" z okresu od 2 kwietnia do 18 czerwca. Sprawa jest wyraźnie sekretem Platformy. Dlaczego? Jeszcze niedawno szef klubu PO Zbigniew Chlebowski kpił z posłów PiS, że w rozmowach z mediami korzystają ze ściągawek. "W Platformie nie ma jednolitych wytycznych obowiązujących w monopartii i to jest zasadnicza różnica między PO a PiS" - wtórował mu poseł Sebastian Karpiniuk.

Codzienne instrukcje od rządu

Dziś Chlebowski przyznaje, że na jego prośbę "przekazy" są wysyłane z rządu do klubu Platformy, aby mogli z nich korzystać posłowie. Samemu przewodniczącemu zresztą zdarza się mówić językiem zapisanym w instrukcjach. Chlebowski robił tak na przykład, gdy toczyła się dyskusja wokół dymisji wiceministra zdrowia Krzysztofa Grzegorka.

Z własnych ściągawek korzystają też posłowie PiS. Partia Kaczyńskich rozsyła SMS-y, w których są zalecenia, w jakim tonie udzielać komentarzy. Tu sytuacja jest jednak inna, bo PiS nigdy nie używało do tego zaplecza rządowego - ich posłom podpowiada biuro prasowe partii.

Dlaczego PO wykorzystuje kancelarię premiera? Jej szef Tomasz Arabski przyznaje, że "przekazy dnia" są wysyłane i do członków rządu, i na życzenie do klubu PO. Stara się jednak tłumaczyć, że nie są to instrukcje: "To wynik monitoringu mediów. Są to wybrane wypowiedzi i komentarze członków koalicji na najważniejsze tematy".

Cała sytuacja nie dziwi Eryka Mistewicza, eksperta od marketingu politycznego:

"Partie są dziś jak armie. Są generałowie i mięso armatnie. Ci drudzy muszą zaakceptować przekaz idący z góry. Stąd te instrukcje. Walka toczy się codziennie o nadawanie tonu w dyskusji" - mówi.

Od rządu do PO płyną kwity

"Pan wie, że dostajemy te kwity, czy pan pyta, czy je dostajemy?" - uśmiechał się poseł Waldy Dzikowski, kiedy spytaliśmy go w Sejmie o instrukcje. Gdy pokazaliśmy mu przykładowy "przekaz dnia" przyznał, że zna taki dokument. O pomoc w wybrnięciu z kłopotliwej sytuacji Dzikowski poprosił Edytę Mydłowską z parlamentarnego biura prasowego Platformy. Ta spoglądając na dokument, powiedziała: "Dostajemy to z rządu. Posłowie mogą się z tym zapoznać przed pójściem do radia czy telewizji. Skąd pan to ma? My się staramy tego nikomu nie dawać."

Mydłowska przekonywała, że opracowania te są pisane na potrzeby rządu i dostają je wszyscy ministrowie ekipy Tuska. Sprawdziliśmy. To nieprawda. Marek Sawicki, PSL-owski szef resortu rolnictwa: "Nie dostaję czegoś takiego. Codziennie z samego rana czytam gazety i sam wyrabiam sobie zdanie na temat wydarzeń". "Pierwszy raz widzę taki dokument" - mówi także szef ludowców w Sejmie Stanisław Żelichowski.

W zeszłym tygodniu powiedzieliśmy Zbigniewowi Chlebowskiemu, szefowi klubu PO, że mamy 20 propagandowych opracowań. Spytaliśmy go, czy to w porządku, że PR-owskie przekazy partii są przygotowywane w rządzie? "To nic dziwnego, klub parlamentarny jest bezpośrednim zapleczem rządu" -odparł.

Prawdą jest natomiast, że "przekazy dnia" trafiają do ministrów związanych z Platformą. "Dostaję te opracowania, ale raczej z nich nie korzystam. Sama czytam gazety i nie sięgam po takie podpórki" - mówi nam minister Julia Pitera.

Codzienne instrukcje od rządu

"Nie można być specjalistą od wszystkiego"

Chętnie posługują się nimi niektórzy parlamentarzyści PO. Krzysztof Lisek, szef komisji spraw zagranicznych, nie widzi w tym nic złego. "Nie można być specjalistą od wszystkiego. Skądś trzeba czerpać informacje".

Widać, że poseł zagląda do "przekazów dnia". W 26 maja w instrukcji znalazło się zalecenie: "Doniesienia K. Marcinkiewicza (o tym, że Lech Kaczyński kazał go podsłuchiwać - przyp. red.), byłego premiera i do niedawna zaufanego człowieka braci Kaczyńskich, należy dokładnie wyjaśnić". Następnego dnia rano poseł Lisek był w radiowej "Jedynce". Trzy razy podkreślał, że tę sprawę należy wyjaśnić.

Instrukcja z 16 czerwca po rozmowach Merkel - Tusk: "Zakończyła się era lodowcowa pomiędzy naszymi narodami".

17 czerwca, poseł Sebastain Karpiniuk w "Sygnałach Dnia": "Skończyła się polityka lodowcowa w relacjach pomiędzy Polską a Niemcami".

W tej samej audycji polityk Platformy posługiwał się co do przecinka danymi makroekonomicznymi, które znaleźliśmy w przekazie z 13 czerwca.

"Nie znam żadnych przekazów. Korzystam tylko z materiałów, które dostaję z biura prasowego" - wyjaśnia Karpiniuk.

Na celowniku prezydent i szef NBP

W wielu "przekazach dnia" atakowany jest prezydent Kaczyński. Według zaleceń rządowych należy mówić, że "stoi on na czele frontu obrony skompromitowanych mediów publicznych" i że jego wypowiedzi są haniebne. Powinno się też podkreślać, że prezydent nie jest politykiem samodzielnym i wypełnia zadania postawione przez brata.

Dostaje się też Narodowemu Bankowi Polskiemu. Zalecana jest argumentacja, że prezes NBP to najbardziej niekompetentny szef tej instytucji od 1989 r. Co ciekawe, w "przekazach dnia" powstających w kancelarii premiera ostro traktowane jest CBA, które podlega szefowi rządu. "W CBA zatrudniono ludzi, na których ugrupowanie braci Kaczyńskich ma duży wpływ" - to sugerowana opinia rządu na temat CBA.

Podobne tematy:
  •  
    2009-03-11 23:34  Re: Platforma robi propagandę za pieniądze rządu  bururua
  •  
    2009-02-09 19:29  Kocham Cię DonaldziE!!!  ~Kamil Wal.czak
  •  
    2008-07-25 13:06  Za nasze pieniądze!!!!!!!  ~Zibwar
  •  
    2008-07-25 11:22  Re: Platforma robi propagandę za pieniądze rządu  KonradM
  •  
    2008-07-09 20:57  Wyszło szydło z worka  ~Emerytka
» NAJNOWSZE
» NAJPOPULARNIEJSZE
Wybierz kategorie RSS