"Premier wszędzie, gdzie będzie to możliwe, chce korzystać z rejsowych lotów" - zapowiadała na początku kadencji ówczesna rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka. Chodziło o ideę taniego państwa, bo loty rządowymi maszynami kosztują krocie. Godzina przelotu TU-154 M kosztuje ponad 36 tysięcy zł.
Jak podaje TVP Info na szumnych zapowiedziach jednak się skończyło. Donald Tusk odbył do tej pory 23 podróże służbowe, a z przelotów rejsowych korzystał tylko cztery razy. Trzy razy leciał komercyjnymi liniami w obie strony (dwukrotnie do Brukseli i raz do Waszyngtonu) i raz wracał samolotem rejsowym z Wrocławia, gdzie odbywały się uroczystości poszerzenia strefy Schengen. Do tego raz korzystał z przelotu czarterem (wizyta w Kijowie). Całą resztę służbowych podróży odbywał na pokładzie rządowych maszyn.
>>>Półtora miliona za podróż Tuska na Machu Picchu
Jednak szef gabinetu premiera Sławomir Nowak zapewnia, że Tusk nie zapomniał o swoich deklaracjach. "Planując podróże, zawsze szukamy najpierw połączeń rejsowych. Poza tym czasami przelot małym Jakiem-40 wychodzi po prostu taniej, bo trzeba pamiętać, że premierowi często towarzyszą delegacje" - tłumaczy w rozmowie z TVP Info Nowak.
Dodatkowo, nawet jeśli maszyny rządowe są nieużywane, to i tak trzeba za nie płacić. Muszą bowiem - niezależnie od tego, czy mają pasażerów - wylatać zaplanowaną liczbę godzin.
"Premier w przeciwieństwie do innych polityków nigdy nie używa samolotów rządowych do prywatnych celów. Jeśli leci po pracy do domu do Gdańska, zawsze korzysta z połączeń rejsowych" - dodaje Nowak.
>>>Prezydent nigdy nie poleci rejsowym samolotem
Jak przypomina TVP Info, politycy faktycznie latają państwowymi samolotami w celach prywatnych. Tak było w przypadku Lecha Kaczyńskiego, który nawet na wakacje udaje się prezydenckim samolotem, lub szefa MON Bogdana Klicha przyłapanego na lataniu do domu wojskowym samolotem.
O NIE PRZECIEŻ TO NIEMOŻLIWE ŻE ON OSZUKAŁI KŁAMAŁ WSZYSTKO NIECH I TO WIĘZIENIA ALBO TO PSYCHOLOGA (td)(td)(td)(td)(td)(td)(td)X(B)-