Bielan, który był gościem "Salonu Politycznego Trójki", powołał się na opinię profesora Stanisława Gomułki, byłego wiceministra w rządzie Tuska, który dziś w "Rzeczpospolitej" ocenił, iż "rząd chce zmienić tegoroczny budżet bez oficjalnej sejmowej drogi".
Premier Donald Tusk poinformował, że do końca tygodnia ministerstwa mają znaleźć oszczędności, ponieważ przychody budżetu w 2009 roku mogą być "wyraźnie mniejsze". Cięcia mają objąć 10 procent wydatków założonych na pierwsze półrocze 2009 i wyniosą w sumie 17 miliardów złotych.
"Zgody PiS na takie działanie nie będzie" - podkreślił Bielan. "Będziemy domagać się nowelizacji budżetu, domagać się tego, aby - zgodnie z konstytucją - to parlament decydował o zmianach w budżecie" - podkreślił.
Bielan powiedział też, że nie rozumie, dlaczego w obecnej sytuacji, po tylu złych szacunkach dochodów na 2009 rok, minister Rostowski nie podał się do dymisji. Jego zdaniem, w końcu premier i tak potraktuje Rostowskiego "jak kolejny zderzak" i odwoła go ze swojego gabinetu. Jego zdaniem, obecny minister nie utrzyma się w resorcie do końca roku.
Bielan ocenił ponadto, że jeśli oszczędności budżetowe dotkną wydatków inwestycyjnych, to gospodarce będzie grozić recesja.
Rostowski zostal "oddelegowany" do rzadu by dokonczyl to co nie udalo sie Balcerowiczowi, to proste jak konstrukcja cepa, jak Donek go odwola to czeka go to samo co z Czuma