Zdaniem ministra spraw zagranicznych wojna w Afganistanie nie została wcale przegrana, a wezwania do opuszczenia tego kraju są nieodpowiedzialne i sprzeczne z polską racją stanu. "Gdyby straty miały być powodem do likwidacji misji, to trzeba by w ogóle zrezygnować z armii, bo na poligonie żołnierze też giną" - ironizuje w wywiadzie dla dziennika "Polska".
>>> Niespodziewana wizyta Tuska w Afganistanie
Według Sikorskiego, nasze wojsko potrzebuje nauki działania w ekstremalnych warunkach. Dlatego proponuje on, by jednostki ze wszystkich polskich brygad uczestniczyły w misji w Afganistanie.
>>> Żołnierze nie widzą, skąd przychodzi wróg
I przekonuje, że afgańska misja to sprawdzian wiarygodności NATO. "Jeśli Sojuszowi powiedzie się to, co udało się na Bałkanach i w Iraku, wzrośnie jego siła odstraszania potencjalnych przeciwników" - podkreśla minister Radosław Sikorski.
Sikorski i ten caly rzad, PiSy, POmy i bure niedzwiedzie to kukly na patyku. Tancza jak im graja bogowie wojny, ktorzy zbijaja fest forse na najemnym, darmowym zolnierzu. Do polskiego zolnierza doszlusuja w przyszlym roku Gruzini. Dyskusja o sytuacji zolnierza polskiego w Afganistanie jest bezprzedmiotowa. On tam ma byc dokad mu Cheneye i inne bandy kaza. Sikorski ma g.. do powiedzenia. Moze tylko publicznie odstawiac majaki.