"Byłym nawet skłonny głosować na Lecha Kaczyńskiego, jeśli miałby być prezydentem, który byłby tylko notariuszem i reprezentował Polskę na zewnątrz" - ogłosił polityk PO w telewizji TVN24.
Karpiniuk skomentował w ten sposób pomysły premiera na zmiany w konstytucji, dzięki którym wzmocnionoby władzę wykonawczą kosztem kompetencji prezydenta. Głowa państwa nie mogłaby np. wetować ustaw. "Dziś bez zgody PiS ustawy się nie zmieni. Ale żeby pozwolić rządzącym rządzić, trzeba dać szanse, ograniczyć kompetencje głowy państwa" - mówił Karpiniuk.
"Czasem pan śmieszy, panie Karpiniuk, ale teraz i tumani, i przestrasza. Jak pan dziś interpretuje propozycje Tuska, że chcecie zmiany konstytucji po to, by PO mogła poprzeć Lecha Kaczyńskiego, to ja ręce mogę tylko rozłożyć. W kabaretach będzie pan obecny" - skomentował to poseł SLD Jerzy Wenderlich.
Skąd poseł Sebastian Karpiniuk z Platformy Obywatelskiej wiedział o tym, że prokuratura zamierza postawić zarzuty szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu, i to kilka miesięcy przed wydaniem takiej decyzji przez śledczych? Platforma steruje prokuraturą "Projekt zarzutów" dla Mariusza Kamińskiego, o którego szczegóły w czerwcu br. dopytywał w rzeszowskiej prokuraturze poseł Sebastian Karpiniuk, sugeruje, że między śledczymi a politykami Platformy Obywatelskiej mogła istnieć nić porozumienia. Powstaje tu także pytanie o jakość działań prokuratury, bo skoro w czerwcu politycy wiedzieli już o "projekcie", to dlaczego decyzja o postawieniu zarzutów podjęta została dopiero we wrześniu? W ocenie posła Zbigniewa Wassermanna (PiS), cała sprawa, która ujrzała światło dzienne po publikacji "Naszego Dziennika", rodzi wiele pytań, na które można by znaleźć odpowiedzi podczas śledztwa. Poseł nie wykluczył, że przygotuje stosowne zawiadomienie