Z dokumentacji, która trafiła z kancelarii premiera do komisji hazardowej, wynika, że w 2006 roku zmiany w ustawie nie zostały zainicjowane i nie powstały w samym gabinecie Jarosława Kaczyńskiego - donosi "Polska". "Pierwotny projekt noweli ustawy hazardowej przysłał do Ministerstwa Finansów z prośbą o zajęcie się nim ówczesny szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski" - informuje dziennik.
Gazeta opisuje, że przepisy wychodziły naprzeciw postulatom Totalizatora Sportowego, który razem z amerykańską firmą G-Tech zabiegał o wprowadzenie do Polski wideoloterii, czyli sieci automatów połączonych komputerowo, umożliwiających duże wygrane. W imieniu Totalizatora już w trakcie prac nad ustawą w resorcie finansów interweniował też prezydencki minister Robert Draba - dodaje "Polska".
Ostatecznie projekt noweli ustawy o grach i zakładach wzajemnych w rządzie PiS ugrzązł. Jednak Przemysław Gosiewski milczy, jak zaklęty kto był autorem przyniesionego przez niego projektu. Sprawęma wyjaśnić komisja śledcza.
O Matko, aleśmy się stali nadwrażliwi i każde słowo, obcierające się o hazard śmierdzi nam korupcją i skandalem. Hazard, jak każda patologia typu alkoholizm, narkotyki, kurewnictwo itd. musi być obwarowana jakimiś ramami prawnymi, Ale to nie znaczy, że jak ktoś wziął do ręki kartkę z "tym" tematem musi być od razu podejrzany, opluty i postawiony pod pręgierzem. Zimne okłady Matoły na łeb, chciałem powiedzieć na głowę, bo dostaniecie zapalenia opon mózgowych od wymyślania skomplikowanych obelg, a to pozostawia nieodracalne ślady na całe życie. Hej !-