sobota  20 marca 2010 r.  Imieniny: Eufemii, Kiry, Klaudii
 
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (1)

e-mail: 

Polka mistrzynia świata w skoku o tyczce

Rogowska: Niech mnie ktoś obudzi

"Niech mnie ktoś obudzi" - prosiła oszołomiona po zdobyciu złotego medalu 12. lekkoatletycznych mistrzostw świata w Berlinie w skoku o tyczce Anna Rogowska. Po srebro sięgnęła Monika Pyrek, a rekordzistka świata Rosjanka Jelena Isinbajewa nie zaliczyła żadnej próby.

"Parę miesięcy temu jak się dziennikarze pytali, jaki jest mój najbardziej optymistyczny scenariusz na mistrzostwa świata, to powiedziałam, że byłoby pięknie, gdyby dwie Polki stanęły na podium. Nikt w to nie uwierzył, prawda? A dzisiaj się udało" - mówi Rogowska.

Złoty medal jest dla naszej zawodniczki wielkim zaskoczeniem. "Byłam przekonana o tym, że dla Isinbajewej 4,75 - 4,80 to jest dla niej pestka. To są jednak mistrzostwa świata i ludzie są naprawdę zdenerwowani, niektórzy czują na sobie ogromną presję. Dlatego cieszę się, że ja sobie z tym poradziłam" - opowiada Polka.

Jedyną osobą która wierzyła w złoto był trener i mąż zawodniczki w jednej osobie Jacek Torliński. "Tak naprawdę, jak skręciłam sobie staw skokowy na trzy dni przed eliminacjami ze łzami w oczach mówiłam, że to już koniec i nie mam po co jechać na mistrzostwa świata. To on wtedy oznajmił: "otrzyj łzy i jeszcze zobaczysz, że będzie pięknie. Jesteś waleczna i dasz radę".

"Były trzy cele, które sobie postawiłam na ten sezon. Zakładałam, że jeżeli uda się którykolwiek zrealizować, to będzie super. Chciałam wygrać mistrzostwa Polski, bo zawsze byłam w nich druga. I to się udało. Drugą rzeczą było zdobycie medalu w Berlinie - jest złoto. I w końcu to, co wydawało mi się najłatwiejsze, a czego jeszcze nie osiągnęłam - poprawienie rekordu Polski (4,83). To już jedyna rzecz, która mi pozostała na ten sezon".

Czy jest szansa na to, że teraz Rogowska coraz częściej będzie z Jeleną Isinbajewą? "Liczę na to, że nie tylko ja będę wygrywała z Jeleną. To jest dobre dla tyczki. W pewnym momencie bywało już nudno - przyjeżdżałyśmy na zawody i było wiadomo, że będzie Jelena i cała reszta. Ostatnie starty pokazały, że z nią jednak da się wygrać. Ona jest takim samym człowiekiem jak my i też ma gorsze dni" - mówi nasza mistrzyni.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  •  
    2009-08-18 10:10  gratulacje!!!!  ~fan