Grupa uczonych z Instytutu Psychiatrii londyńskiego King's College przeprowadziła badania, w czasie których usadziła ochotników w wirtualnym wagonie metra. Obserwowano ich zachowanie i to, co myśleli o napotykanych współpasażerach.
W czasie czterominutowej podróży między dwoma stacjami badani widzieli innych - wirtualnych - ludzi, słyszeli ich rozmowy, a nawet oddech. Niektóre z wirtualnych osób reagowały na nich, odwzajemniając uśmiech czy spojrzenie. Jednak nikt nie był agresywny i nikt nie starał się prowokować.
Okazało się, że co trzeci z Brytyjczyków zachowuje się w podmiejskiej kolejce jak paranoik - podaje "The Times". Boją się terrorystów, kieszonkowców, gwałcicieli. Wydaje im się, że widzą ich wszędzie, każdy jest dla nich podejrzany.
Ich relacje były dla naukowców wstrząsające. "Dziewczyna cały czas szpera w kieszeni, jak kieszonkowiec. A potem podała coś człowiekowi stojącemu przed nią". "Mężczyzna naprzeciwko miał jakieś seksualne zamiary. Jakoś tak dziwnie się wyginał". "Jeden z facetów dziwnie się zachowywał, jakby miał zamiar napaść na kogoś, podłożyć bombę" - opowiadali ochotnicy.
Psychiatrzy smutno przyznają, że poczucie zagrożenia rośnie w zastraszającym tempie. A to dlatego, że i niebezpieczeństw jest więcej. Częściej też mówi się o niebezpieczeństwie ataku terrorystycznego, którzy Brytyjczycy trzy lata temu odczuli na własnej skórze. Wtedy bomby wybuchały właśnie w metrze i w autobusie.
Co ci pomoże odwaga, jak wsiadasz do metra w najruchliwszym centrum i widzisz grubą babę, całą w czarnych szmatach, że tylko oczy jej widać i to ledwo? To nie musisz być tchórzem, żeby ci przemknęło przez myśl: cholera go wie, a może to jakiś facet obwieszony ładunkami, a my zaraz razem z nim pójdziemy do Allacha.