Rosyjskie tabloidy straszą: "1 czerwca stanie produkcja wódki w całym kraju" - zauważa RMF. Wszystko przez nowy system naliczania podatków od sprzedaży alkoholu. Dwa lata temu pierwsza próba jego wprowadzenia sparaliżowała całą produkcję. Rząd musiał wycofać się z wprowadzenia systemu.
Tymczasem rosyjscy politycy świetnie pamiętają wódczane bunty z końca lat 80. i początku lat 90. Michaił Gorbaczow próbował wtedy walczyć z alkoholizmem Rosjan. Po zmniejszeniu produkcji wódki wprowadzono karteki na alkohol. Efekt? W wielu miastach wybuchły rozruchy.
Na razie Rosjanie zachowują spokój. Jeśli zabraknie wódki z gorzelni, szybko ruszy sprzedaż samogonu. Wiadomo wszak, że rynek nie znosi próżni. Poza tym ludzie mają w swoich barkach całkiem pokaźne zapasy - około 300 milionów litrów wódki. To wystarczy, żeby przetrzymać kryzys.
To zwiększy sprzedarz naszej wódeczki na wschód, tylko trzeba się spieszyć zanim embargo ktoś wprowadzi. Pędzim, pędzimy...