To już koniec długiej i kosztownej kampanii obu kandydatów. Barack Obama zebrał w ciągu ostatnich 21 miesięcy ponad 450 milionów dolarów. Na samą reklamę wydał prawie 300 milionów. McCain - ponad dwa razy mniej, bo "tylko" 132 miliony. Obaj liczą, że to wystarczy, żeby dostać się do Białego Domu.
Do ostatnich chwil o przychylność wyborców postanowił walczyć John McCain. W poniedziałek zaliczył prawdziwy maraton. Objechał Florydę, Pensylwanię, Indianę, Nowy Meksyk i Newadę. 21-godzinne tournée zakończył po północy w Preston. Dzisiaj - w dniu wyborów - po oddaniu głosu w rodzinnym Phoenix w Arizonie czekało go jeszcze spotkanie z wyborcami w Nowym Meksyku i wizyta w Kolorado.
W tym ostatnim stanie, który głosował w zeszłych wyborach na republikanina George'a W. Busha, sondaże pokazują nieznaczną przewagę Obamy. McCain liczy, że uda mu się w ostatniej chwili przekonać mieszkańców do siebie. Jak tłumaczył jego rzecznik, jeśli McCain zdobędzie Newadę, Kolorado i Nowy Meksyk, to może wygrać wybory. Swój głos oddał po 18 czasu polskiego.
Barack Obama spokojniej zakończył kampanię. W poniedziałek zaliczył jeszcze trzy stany - Florydę, Północną Karolinę i Wirginię. Około godz. 15 polskiego czasu oddał głos i poleciał do Indiany. W tym stanie McCain ma przewagę, ale Obama liczy, że zdoła mu jeszcze wyrwać zwycięstwo. Później ma wrócić do Chicago - miasto, z którym związany jest przez całe dorosłe życie i gdzie ma dom.
Wieczorem Obama uda się na wiec w Grant Parku. Tam, przed kilkunastoma tysiącami ludzi ma świętować zwycięstwo. Wiec nad Jeziorem Michigan jest silnie chroniony. W stan gotowości postawiono wszystkich policjantów w mieście.
..ostateczny mnie nie interesuje..