"Prosimy o przebaczenie papieża i wszystkich ludzi dobrej woli w związku z dramatycznymi konsekwencjami tych słów" - napisał w liście biskup Fellay. Poinformował też, że zakazał Williamsonowi wszelkich wypowiedzi publicznych.
W listopadzie zeszłego roku w wywiadzie dla szwedzkiej telewizji Williamson stwierdził m.in., że "komory gazowe nigdy nie istniały". Dodał, że jego zdaniem w nazistowskich obozach zginęło tylko około 200-300 tys. Żydów.
Przeprosiny lefebrystów to sukces Benedykta XVI. Po tym, jak w sobotę papież zaszokował cały świat, zdejmując ekskomunikę z czterech biskupów lefebrystów, wielu komentatorów twierdziło, że Watykan zerwał z tradycją pojednania z Żydami zapoczątkowaną przez Jana Pawła II.
Po tym jak Bendykt XVI przywrócił do łask ultrakonserwatywnych biskupów, został w europejskich mediach wręcz oskarżony o to, że chce zapomnieć o Holokauście. Pod znakiem zapytania stanęła nawet planowana majowa pielgrzymka papieża do Izraela, Palestyny i Jordanii.
W europejskiej prasie ruszyła debata, czy powrót tradycjonalistów na łono Kościoła nie oznacza zerwania z reformami Jana Pawła II. Najostrzejszy komentarz wypłynął spod pióra znanego włoskiego teologa Vito Mancuso. "Papież woli zapomnieć o Szoah” - napisał na łamach dziennika "La Repubblica". "Jedna rzecz musi być jasna: negowanie tego, że zbrodnia miała miejsce, oznacza jej ponowne popełnienie" - podkreślał Mancuso. Inny watykanista, Gianni Gennari, proponował Benedyktowi XVI wysłać Williamsona do Auschwitz lub pod jerozolimską Ścianą Płaczu, gdzie mógłby przyznać się do bluźnierstwa.
Głosy pełne oburzenia na decyzję papieża płynęły z całego świata - także z ojczystych dla Benedykta XVI Niemiec. Wychodząca w katolickiej Bawarii "Sueddeutsche Zeitung" określiła zdjęcie ogłoszonej w 1988 r. przez Jana Pawła II ekskomuniki mianem "haniebnego sygnału". Niemieccy komentatorzy twierdzili, że katolicy wolą wzmożyć wysiłki na rzecz pojednania z żydami i protestantami. Przygarnięcie na łono Kościoła tradycjonalistów, którzy "chcą cofnąć historię Kościoła o sto lat", uznali za błąd i "sabotaż dialogu chrześcijańsko-żydowskiego".
Oburzenie mediów koncentrowało się na fakcie, że przeciwko bp. Williamsonowi toczy się śledztwo w niemieckiej prokuraturze. Były już schizmatyk oskarżony jest o kłamstwo oświęcimskie. Sytuację starali się załagodzić najważniejsi watykańscy hierarchowie, ostro odcinając się od poglądów lefebrysty. "Negowanie Holokaustu jest głupotą i jest to stanowisko, które nie ma nic wspólnego z Kościołem katolickim" - powiedział przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Jedności Chrześcijan kardynał Walter Kasper. "Takie głupoty są nie do przyjęcia" - podkreślił.
Żydzi krytykują decyzję papieża
Decyzja Benedykta XVI wzburzyła zwłaszcza środowiska żydowskie, od dawna krytykujące niemieckiego papieża za cofnięcie się na drodze do pojednania katolików z wyznawcami judaizmu. "To prowokacja. Boję się, że 50-letni proces pojednania zostanie przerwany, jeśli nie zarzucony" - powiedział wiceszef Niemieckiej Centralnej Rady Żydów Dieter Graumann, przypominając, że osobą, która najbardziej przyczyniła się do pojednania, był Jan Paweł II.
Jak KGB próbowało zdyskredytować Piusa XII
W ogólnoświatowym krzyku oburzenia nieśmiało przebijały się bardziej stonowane opinie. Isabelle de Gaulmyn zauważyła na łamach francuskiego La Croix, że decyzja papieża o zdjęciu ekskomuniki z czterech biskupów wcale nie oznacza, że wygrali swoją sprawę. Przeciwnie, wszyscy biskupi - renegaci zgodzili się na powrót pod władzę papieża i kurii rzymskiej. A to oznacza, że Bractwo Piusa X, organizacja założona przez zbuntowanych hierarchów, zostało bez biskupów. Nikt z pozostałych duchownych nie może wyświęcać nowych purpuratów - chyba, że sam chce zostać schizmatykiem. Gdyby został choć jeden, mógłby kontynuować praktykę wyświęcania nowych duchownych i schizma by trwała. Dziś wiadomo już, że kontrowersyjny ruch papieża oznacza koniec lefebrystów.
A to dla urodzonego w państwie rozdzielonym przez dwa chrześcijańskie wyznania Benedykta XVI było najważniejsze. Niemiecki papież dobrze wie, że nie ma większego problemu dla Kościoła, niż schizma. Mimo fatalnego wrażenia wywołanego na całym świecie przez "ułaskawienie" lefebrystów, w wewnętrznych realiach Kościoła to papież jest zwycięzcą. Jednym ruchem zlikwidował jedyną schizmę w łonie Kościoła w XX wieku. Osiągnął zatem to, co nie udało mu się 20 lat temu, gdy jako kardynał Ratzinger negocjował z lefebrystami, by nie odchodzili od Rzymu i boleśnie przeżył swoją ówczesną porażkę. Dziś Benedykt XVI, mimo oburzenia świata, triumfuje.
A ja przepraszam za biskupów.