Do ostatniej chwili reaktywacji Rady Rosja - NATO sprzeciwiała się Litwa. Jednak presja była tak duża, że szef litewskiej dyplomacji po paru godzinach musiał dać za wygraną. Za ociepleniem stosunków z Rosją opowiadała się już bowiem nie tylko sekretarz stanu Hillary Clinton i sekretarz generalny paktu Jaap de Hoop Scheffer, ale także dotąd znani ze sceptycznego podejścia do Kremla szef brytyjskiej dyplomacji David Miliband i jego polski odpowiednik Radosław Sikorski. „Nadszedł czas na świeży start. Możemy i musimy znaleźć nowe sposoby, aby pracować konstruktywnie z Rosją tam, gdzie mamy wspólne interesy, łącznie z pomocą dla narodu afgańskiego – przekonywała Clinton w brukselskiej kwaterze NATO, gdzie po raz pierwszy pojawiła się w nowej roli.
Pierwsze posiedzenie Rady Rosja - NATO na szczeblu ministrów ma zostać zorganizowane już w kwietniu, zaraz po jubileuszowym szczycie przywódców Sojuszu w Strasburgu. Jej obrady zawieszono w sierpniu po ataku Rosjan na Gruzję. Clinton próbowała jednak stworzyć wrażenie, że Waszyngton nie opuszcza swoich dotychczasowych sojuszników.
"Powinniśmy kontynuować politykę otwartych drzwi NATO dla takich europejskich krajów jak Gruzja i Ukraina i pomóc im wypełnić standardy natowskie" - zapewniała. Dyplomaci w Brukseli nie mają jednak wątpliwości, że to już tylko grzecznościowa formuła, za którą nie kryje się żadna nowa amerykańska inicjatywa wobec Kijowa i Tbilisi.
Złudzeń nie mają także Rosjanie. "Okazaliśmy się na tyle poważnym partnerem, że nie można nas ominąć. NATO powróciło do współpracy z Rosją na naszych warunkach" - stwierdził ambasador przy Sojuszu Dmitrij Rogozin.
Dlaczego Clinton już przy pierwszej okazji postanowiła zakopać wojenny topór z Rosją?
USA i całe NATO bardziej niż kiedykolwiek potrzebują współpracy z Moskwą dla przełamanie impasu w wojnie w Afganistanie. Po 8 latach walk wciąż nie widać perspektyw na sukces. Pogrążeni w kryzysie europejscy sojusznicy nie palą się do wysłania pod Hindukusz dodatkowych żołnierzy, o co apeluje prezydent Obama. Tymczasem Kreml wczoraj zgodził się na pomoc w transporcie zaopatrzenie dla misji ISAF w Afganistanie przez swoje terytorium. NATO ma nadzieję, że ta inicjatywa przekształci się w trwałą współpracę.
"Vivis pace para bellum" (rozmawiaj o pokoju a szykuj się do wojny) ta stara maksyma powinna przyświecać działaniu NATO. A tu co widzimy, rozmowy o pokoju a i owszem, ale o przygotowaniach wojska, poprawie wyszkolenia, poprawie mobilności jakoś nie słychać. Tym bardziej, że pola do szkoleń nie brakuje - Afganistan. Jednak wojska natowskie raczej szukają spokojnych placówek. Wojsko jest od wojen, jeśli nie chcemy bronić się czy w ogóle prowadzić wojen to lepiej wojsko zlikwidować (pewnie wielu pacyfistów by się ucieszyło). Dlaczego Izrael ma jedną z najlepszych armii świata? Bo ciągle używa jej w konflikcie czy palestyńskim, czy libańskim. Nie jestem, żadnym militarystą, ale jeśli pieniądze na armie nie maja być wyrzucane w błoto musi ona być stale w gotowości i brać udział aktywny w interwencjach i wojnach. A mam wrażenie, że NATO nie sprzyja takim działaniom.