Jeszcze półtora roku temu rozkład zarobków wśród politycznych liderów wyglądał zgoła inaczej. W Europie karty rozdawała Wielka Brytania. Jej premier Gordon Brown mógł się pochwalić rocznymi dochodami w wysokości 187 tysięcy funtów, czyli prawie 950 tysięcy złotych.
Ale teraz wyprzedziło go kilku innych liderów. I to nie tylko przez osłabienie funta. Choć świat coraz mocniej odczuwał finansowy kryzys, to we Francji nie przeszkodziło to w dwukrotnej podwyżce prezydenckiej pensji. Dzięki niej Nicolas Sarkozy mógł się pochwalić zarobkami w wysokości 240 tysięcy euro, czyli ponad 1,1 mln złotych.
>>>Ukraińskie władze obcinają sobie pensje
Jeszcze lepiej wychodzi się na rządzeniu w Irlandii. Premier na Zielonej Wyspie zarabia bowiem 258 tysięcy euro rocznie. To już dało się odczuć skutki kryzysu, bo Brian Cowen zgodził się niedawno na 10-procentową obniżkę pensji. A jeszcze niedawno, bo w październiku 2007 roku, planowano podwyżkę dla jego poprzednika - Bertiego Aherna. Gdyby weszła w życie, pensja premiera dobiłaby do 310 tysięcy euro. Dla Irlandczyków było to jednak za dużo i z planów się wycofano.
>>>Nagi premier Cowen pokazany w Galerii Narodowej
W tym towarzystwie najlepiej wypada Barack Obama z pensją dobijającą do 400 tysięcy dolarów, czyli około 1,4 miliona złotych. Blado wypada przy nim rosyjski przywódca Dmitrij Miedwiediew, na którego konto rocznie trafia tylko 67 tysięcy euro, czyli 315 tysięcy złotych. To zaledwie o kilka tysięcy euro więcej niż w przypadku Lecha Kaczyńskiego. Jego pensja to 296 tysięcy złotych, co daje przy obecnym kursie europejskiej waluty 63 tysiące euro.