Przy okazji niedawnego ujawnienia czterech tajnych dokumentów CIA zdanie Obamy było jasne. Opublikowane opinie prawne zezwalały na użycie tortur. Nie zmieniało to jednak faktu, że torturując więźniów, łamano prawo. Ale Obama zapewnił, że "ci, którzy wypełniali swoje obowiązki, pokładając zaufanie w opiniach prawnych z Departamentu Sprawiedliwości... nie będą o nic oskarżeni".
>>>Obama rozgrzesza agentów CIA za tortury
Prezydent USA nie zamykał drogi przed ewentualnym oskarżeniem prawników, którzy legalizowali swoimi opiniami użycie tortur. Ale i tak ściągnął na siebie ostrą krytykę obrońców praw człowieka.
Dziś stwierdził, że nie chce w tym momencie oceniać tej "niezwykle skomplikowanej kwestii". Tak nazwał wielokrotne torturowanie więźniów oskarżonych o terroryzm przez podtapianie, bicie po twarzy, wielogodzinne pozbawianie snu czy zamykanie w ciasnej celi z robakami.
Dał też wyraz swojej niechęci do całej sprawy, podkreślając, że naród powinien patrzeć w przód, a nie w tył. Zapowiedział jednak, że jeśli Kongres głosami obu partii zdecyduje się na powołanie komisji śledczej do zbadania doniesień o torturowaniu więźniów, to on takie śledztwo poprze. Wyniki takiego dochodzenia otwierałyby drogę do postawienia zarzutów urzędnikom administracji Busha.