Na dzień przed rozpoczęciem manewrów NATO w Gruzji grupa wysokich rangą gruzińskich wojskowych wszczęła bunt. Część żołnierzy w bazie wojskowej Muchrowani, około 19 kilometrów od Tbilisi, odmówiła wykonania rozkazów. Jednocześnie ministrowie rządu w Tbilisi poinformowali w telewizji Rustawi-2 o wykryciu wojskowego spisku, który miał na celu wywołanie przewrotu wojskowego w całym kraju. Przedstawiciele władz i dowództwa armii szybko znaleźli się na miejscu buntu. Akcję koordynował specjalny sztab operacyjny. Rozpoczęły się rozmowy ze spiskowcami.
W stronę otoczonej przez oddziały wojsk rządowych bazy rebeliantów natychmiast ruszyły też gruzińskie czołgi i transportery opancerzone. Baza została otoczona przez wojska rządowe. Świadkowie informowali też o lecących na miejsce buntu wojskowych śmigłowcach. Kilka kilometrów przed zrewoltowaną jednostką policyjne posterunki zatrzymywały dziennikarzy. Dalej cywile nie mieli wstępu. Jak informowało gruzińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, w bazie odkryto spisek, który miał na celu wywołanie "powstania w armii". "To zamach wojskowy" - oświadczył rzecznik resortu Szota Utiaszwili.
>>>Gruzini: Saakaszwili precz!
"Celem rebelii jest zakłócenie manewrów NATO i próba wojskowego zamachu stanu" - mówił minister Sicharulidze w telewizji Rustawi2. Podkreślał też, że dowódcy pododdziałów, znajdujących się w bazie i uczestniczący w buncie, już zostali usunięci ze stanowisk. Według gruzińskiej policji spiskowcy chcieli zabić prezydenta Micheila Saakaszwilego. Zginąć mieli też minister spraw wewnętrznych Wano Merabiszwili, burmistrz Tbilisi Gigi Ugulawa i kilku innych wysokich rangą polityków.
O próbę wywołania przewrotu wojskowego jednocześnie w kilku regionach kraju gruziński resort spraw wewnętrznych oskarżył Rosjan. Ministerstwo zdobyło fim wideo, na którym, jak twierdzili jego przedstawiciele, jeden z organizatorów zamachu przedstawiał plan wybuchu i przebiegu powstania. Według rzecznika Utiaszwilego, plan był uzgodniony z Rosją. MSW w Tbilisi opublikowało też zdjęcia aresztowanych wojskowych podejrzanych o autorstwo zamachu. Jednym z nich jest Gia Gwaladze, były dowódca sił specjalnych ministerstwa obrony Gruzji w latach 90. Inny to były szef gwardii Narodowej, generał Koba Kobaladze. Według państwowej telewizji Rustawi2 w spisku uczestniczyli też inni generałowie, m.in. Gia Ckrialaszwili i Dżemal Gachokidze.
>>>Putin: Powieszę prezydenta Gruzji
Tymczasem oskarżeniom Tbilisi zaprzeczył ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin. Także cytowany przez agencję ITAR-Tass anonimowy rosyjski wojskowy zaprzeczył, by Rosja miała cokolwiek wspólnego z gruzińską wojskową rebelią. "To jest agonia reżimu Saakaszwilego" - oświadczył. Gruziński prezydent, który od miesięcy jest celem ataków opozycji, zaapelował do Rosji, by - jak się wyraził - "powstrzymała się od prowokacji". Dodał, że że bunt jest "poważnym zagrożeniem", ale sytuacja "jest pod kontrolą".
>>>Saakaszwili: To ja kazałem zaatakować Osetię
W sierpniu ubiegłego roku krwawa wojna rosyjsko-gruzińska storpedowała aspiracje Tbilisi do członkostwa w NATO. Kreml ostro sprzeciwia się dołączeniu byłej sowieckiej republiki do Sojuszu Północnoatlantyckiego. A opozycja wewnątrz kraju zarzuca Saakaszwilemu pochopną interwencję w Osetii Południowej, od której zaczął się rosyjsko-gruziński konflikt.
>>>Zobacz zdjęcia fotoreportera DZIENNIKA z wojny w Gruzji
W dniach 6 maja -1 czerwca w dawnej rosyjskiej bazie lotniczej pod Tbilisi mają odbyć się manewry NATO. Jak powiedziała we wtorek rzeczniczka NATO Carmen Romero, mimo wojskowej rewolty Sojusz Północnoatlantycki nie zamierza odwoływać ćwiczeń w Gruzji. Około tysiąca żołnierzy z kilkunastu krajów będzie więc szkolić się w "reagowaniu kryzysowym". Rosja już potępiła wojskowe ćwiczenia, nazywając je "prężeniem muskułów". Prezydent Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że decyzja o przeprowadzeniu manewrów Sojuszu [w Gruzji] była zła i niebezpieczna.
>>>Awantura wokół ćwiczeń NATO w Gruzji
To wszystko jest bez sensu. Bunt w bazie wojskowej inspirowany przez Rosję przed manewrami NATO? Mnie to raczej wygląda na prowokację Saakaszwiliego, która miała z niego zrobić panującego nad sytuacją w kraju herosa narodowego. Ciekawe które "ELYTY" państw europejskich kupią ten bajer (:P)