Rozzłoszczona niedawnym wydaleniem dwóch swoich dyplomatów Rosja przestaje przebierać w słowach i środkach. Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow nie weźmie udziału w majowym spotkaniu Rady NATO-Rosja. A po tym, jak NATO mimo wczorajszego buntu w gruzińskiej armii rozpoczęło manewry wojskowe w pobliżu Tbilisi, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od rosyjskich posterunków w Osetii Południowej, Moskwa ostro skrytykowała Sojusz Północnoatlantycki.
>>>Awantura wokół ćwiczeń NATO w Gruzji
"Najbardziej zasmucające jest to, że ta organizacja staje się coraz bardziej nieprzewidywalna. Sojusz nie postępuje w sposób adekwatny, stabilny i stosowny" - oświadczył Dmitrij Rogozin. Od rosyjskiego przedstawiciela przy NATO dostało się też Micheilowi Saakaszwilemu.
>>>Moskwa nie chce dymisji Saakaszwilego
"Jeśli gruziński prezydent cierpi na niestrawność, to oznacza, że myśmy go otruli. Wciąż powtarzam: do Gruzji należy wysłać pielęgniarzy, nie żołnierzy" - oświadczył Rogozin. Wczoraj Gruzini udaremnili - jak twierdzą władze - próbę przewrotu wojskowego. O inspirowanie rewolty w armii prezydent Saakaszwili oskarżył Rosję.
>>>Saakaszwili rozprawia się ze "spiskiem"
Dzisiaj Gruzini szybko wycofali się z tych sugestii, podkreślają za to, że bunt miał na celu storpedowanie natowskich manewrów, które rozpoczęły się dzisiaj na terenie dawnej rosyjskiej bazy wojskowej w regionie Waziani około 20 km na wschód od Tbilisi. Chociaż sześć krajów - Łotwa, Estonia, Kazachstan, Mołdawia, Armenia i Serbia - zrezygnowało z udziału w ćwiczeniach, ponad 1000 żołnierzy z kilkunastu krajów rozpoczęło dziś trening, którego scenariusz zakłada operację wojskową w razie kryzysu.
>>>Groteskowy pucz pogrąża Gruzję
Tymczasem według Rosjan NATO powinno być "bardziej elastyczne" i odwołać manewry. Moskwa upiera się, że ćwiczenia wojsk NATO blisko jej granic to "prowokacja" i "napinanie muskułów". Według Tbilisi manewry "CooperativeLongbow'09-Cooperative Lancer'09", przeprowadzane w ramach programu "Partnerstwo dla Pokoju", były planowane już od wiosny 2008 roku. Gruzja, która aspiruje do członkostwa w NATO, uczestniczy w "Partnerstwie" od 1994 roku.
To nie Rosjanie to Czekisci ,wolno im przestawiac klocki w Kaliningradzie i na Bialorusi na granicy NATO.TO dlaczego NATO nie moze pojezdzic sobie po granicy bezprawnie wyznaczonej ,ktorej Swiat ne zaakceptowal. a podstepem wyznaczona .