W podpisanym kodeksie właściciele internetowych serwisów zobowiązują się "bronić interesów państwa i narodu chińskiego" - informuje Ministerstwo Przemysłu Informatycznego w Pekinie. W ten sposób zagraniczne firmy zobowiązały się przestrzegać prawa chińskiego i nie rozprzestrzeniać "nielegalnych i nieprawdziwych wiadomości".
Ministerstwo podaje też w komunikacie: "W celu przygotowania odpowiedniej atmosfery medialnej na czas XVII kongresu Komunistycznej Partii Chin, Towarzystwo Internetowe Chin zdecydowało się na przeprowadzenie standaryzacji serwisów z blogami".
Kroki portali takich jak Yahoo potępiła organizacja Reporterzy bez Granic: "Ta decyzja będzie miała poważny wpływ na chińską blogosferę (...). Możliwe, że wywoła kolejną falę cenzury i represji".
W Chinach jest obecnie 100 milionów internautów i kilkadziesiąt milionów blogerów. Właśnie poprzez internetowe pamiętniki Chińczycy publikują swoje krytyczne sądy na temat sytuacji w kraju.
Głośną niedawno była historia 29-letniego mężczyzny, który na swoim blogu w serwisie Yahoo wezwał do protestu przeciw wzrastającym cenom nieruchomości. Za wywrotowe teorie zatrzymała go policja.