• "Love" – od porno do miłości daleka droga
    Nieudany "Love" Gaspara Noégo udowadnia, że pornografia nie może być katalizatorem estetycznych wzruszeń.
  • "LOVE" (2015)
    Od 1933 roku, gdy Gustav Machaty w swojej "Ekstazie" po raz pierwszy pokazał na ekranie kobiecy orgazm, twórcy filmowi serwują nam wciąż więcej i coraz odważniejszego seksu. Najczęściej tłumacząc się względami artystycznymi i prowokując do dyskusji, gdzie leży granica pomiędzy erotyką w filmie a ordynarnym porno? Oto 10 produkcji, które do owej cienkiej, czerwonej linii się się zbliżają, a może nawet ją przekraczają…
  • "LOVE" – artystyczne porno w 3D?
    Gaspar Noé szokował już w poprzednich filmach – nakręcił przecież najdłuższą w kinie scenę gwałtu ("Nieodwracalne") i stosunek z perspektywy pochwy ("Wkraczając w pustkę"). W "LOVE" idzie jeszcze dalej pokazując długie sceny seksu grupowego i zbliżenie wytrysku ze spermą uderzająca prosto w kamerę i widza, bowiem film zrealizowano w technologii 3D.